Zaloguj się:

lub  
grand prix
 
 

Ciemna strona amatorskiego sportu. Czym grozi nadmierna aktywność?

 

autor: Magdalena Królikowska, trener personalny, opublikowano: 12/02/2015

W lustro patrzysz z dezaprobatą, przestajesz mieścić się w swoje spodnie lub po prostu czujesz, że nadszedł moment, aby coś w swoim życiu zmienić. Wtedy rozpoczynasz wielką, fascynującą przygodę ze sportem. Zapisujesz się na fitness, biegasz, chodzisz na siłownię. Cieszysz się, bo twoje ciało robi się coraz piękniejsze, poza tym masz wrażenie, jakby dni nabrały sensu. Do czasu...

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie znajoma, która po urodzeniu dwójki dzieci wpadła niemal w obsesję by jak najszybciej wrócić do formy i odzyskać sylwetkę po ciąży.
Efektem ubocznym wdrożenia w życie tzw. aktywności fizycznej, jest poprawa w ujęciu holistycznym zdrowia, samopoczucia i kondycji. Nie ukrywajmy, definicja sport”, oznacza nie tylko treningi czy też plan ćwiczeń. Sport to całkowita niemal zmiana trybu życia, w tym dbanie o właściwe odżywianie, odpowiedni dobór makroskładników czyli białka, węglowodanów i tłuszczu, liczenie kcal, odważanie racji żywieniowych, zwracanie uwagi na jakość pożywienia, etc.

ciemna strona sportu

Aktywność fizyczna. Czym tak naprawdę jest?

Najczęściej już na starcie popełniamy błąd taktyczny poprzez podnoszenie sobie zbyt wysoko poprzeczki, chcąc szybciej osiągnąć założony sobie cel. Zapisujemy się na siłownię, trenując te same partie po kilka razy w tygodniu, a po każdej takiej sesji wykonujemy jeszcze tzw. cardio. W dni wolne od treningów siłowych, udajemy się na zajęcia aerobiku w szerokim jego rozumieniu. Dodatkowo biegamy, bo przecież teraz taka moda, także i w tym przypadku zaczynając zbyt intensywnie i przesadzając z objętością jednostki treningowej, bo najdalej po kilku miesiącach zakładamy sobie przebiegnięcie co najmniej półmaratonu. Czy jednak ma to sens?

Modne gadżety

Znacie ten problem? Myślę, że wiecie o czym mowa… Obkupujemy się w „niezbędne” ciuchy i gadżety, koszulki funkcjonalne, kurtki, spodnie, ba, nawet bieliznę oddychającą, a co najistotniejsze, wydajemy grube pieniądze na specjalistyczne obuwie z najwyższej półki. Do tego jeszcze koniecznie zegarek z pulsometrem, opcjonalnie aplikacja w smartfonie, bo przecież bez tego trening nie będzie zaliczony do udanych.

I tak oto wyposażeni w elektronikę od stóp do głów i wyglądający niczym choinka ubrana na święta, rzucamy się w ten sport, mówiąc kolokwialnie, jak szczerbaty na suchary, serwując sobie dzień w dzień, a niekiedy nawet dwa razy dziennie konkretną dawkę aktywności fizycznej, dużo za dużą w stosunku do naszych możliwości. Jeśli do tego dochodzą pozostałe czynności dnia codziennego, jak praca, rodzina, opieka nad dziećmi, odrabianie lekcji, gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie, okazuje się, że niewiele czasu pozostaje nam wówczas na odpoczynek i naładowanie baterii na kolejny dzień.

Pierwsze objawy przesilenia

Mija trochę czasu, zaczynamy być coraz mniej wydajni, wkrada się brak koncentracji w pracy, odraczanie terminów realizacji zadań, pojawia się złowrogie spojrzenie i reprymenda ze strony szefa, my bojąc się o posadę, zostajemy po godzinach w biurze. Wykończeni, nie odpuszczamy mimo wszystko zaplanowanego w grafiku treningu, tłumacząc sobie, że przecież to nam pomoże rozładować stres i wbrew pozorom, pozwoli się doenergetyzować. Często, jakby tego było mało, z pustym żołądkiem, gdzieś po drodze zahaczamy o sklep, wypijamy napój energetyzujący i udajemy się na zajęcia.

W tym wszystkim jednak zapominamy o tym, że oczywiście umiarkowany wysiłek fizyczny pomaga nam stanąć na nogi, ćwicząc dotleniamy organizm, w tym mózg, to pozwala nam lepiej skupić się na wykonywanej pracy umysłowej, ale i najróżniejszych pracach domowych.

Sport i jego „złe oblicze”

Regularne podejmowanie aktywności fizycznej zwiększa naszą wrażliwość insulinową, poprawia profil lipidowy, wzmacnia układ sercowo-naczyniowy, a zatem minimalizuje ryzyko chorób układu krążenia i udaru mózgu, podnosi naszą odporność, usprawniając funkcjonowanie systemu immunologicznego i zapobiegając chorobom wirusowym, wspomaga pracę przewodu pokarmowego poprawiając m.in. perystaltykę jelit, a także poprzez rozładowanie stresu, zmniejsza poziom kortyzolu w organizmie i wpływa zbawiennie na układ nerwowy. Tyle najważniejszych faktów!

Niestety, sport ma również to drugie, złe oblicze. I nie mam tu bynajmniej na myśli tylko jego zawodowego uprawiania.

Zbyt intensywna i objętościowa w czasie jednostka treningowa oraz wysiłek tego pokroju podejmowany w dłuższej perspektywie, przyczynia się do pojawiania się z czasem symptomów zapoczątkowujących szereg reakcji o podłożu negatywnie odbijającym się na naszym zdrowiu.

Począwszy od ogólnego osłabienia, rozbicia, spowolnienia reakcji, braku skupienia i zmniejszenia ogólnej wydajności, o której pisałam wyżej, dochodzi również spadek odporności organizmu, a co za tym idzie, większa podatność na choroby, pogorszenie wyników morfologii, pojawiający się niedobór substancji odżywczych, w tym regulatorowych jak i mineralnych na czele z elektrolitami, zaburzona równowaga-kwasowo zasadowa, zakwaszenie organizmu i wisienka na torcie jaką jest uszkodzenie błon komórkowych i struktur DNA oraz przyspieszenia procesów starzenia się organizmu wskutek nadmiernego wytwarzania się reaktywnych form tlenu czyli, inaczej, wolnych rodników w skutek tzw. stresu oksydacyjnego. To wszystko wynik przemęczenia, a niekiedy wręcz całkowitego wycieńczenia organizmu.

Nadmierna eksploatacja stawów może zakończyć się poważną kontuzją. Także mięśnie potrzebują czasu na odpoczynek. Paradoksalnie, one rosną wtedy, kiedy wypoczywają, a nie w trakcie treningu. Ten stanowi jedynie odpowiedni bodziec zewnętrzny zapoczątkowujący kaskadę kolejnych reakcji, prowadzących do hipertrofii, serwowany sobie jednak w nieumiejętny sposób, może wyrządzić więcej złego niż dobrego. Warto zatem wziąć pod uwagę fakt, iż określenie „więcej” nie zawsze oznacza lepiej.

Kończąc tę część, pragnę jedynie uświadomić Wam, na podstawie powyższych rozważań „za” i „przeciw”, jak istotny jest bierny odpoczynek. W takim wypadku nie pozostaje nam nic innego jak zrobić przerwę w treningach i porządnie się zregenerować.

Jak długa winna być taka przerwa i jak umiejętnie rozplanować w czasie treningi, aby móc czerpać maksimum korzyści z ulubionej formy aktywnego wypoczynku i nie doprowadzić do zniszczenia sobie w ten sposób zdrowia? O tym więcej w drugiej odsłonie artykułu do przeczytania którego, już teraz serdecznie zapraszam.

 

Magda Królikowska - trener kulturystyki, trener personalny, instruktor fitness, dietetyk sportowy. Istnieje możliwość prywatnych konsultacji. Więcej informacji na facebookowym profilu.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy