Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

Bieganie naturalne - jak jest z tym naprawdę?

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 15/07/2014

bieganie naturalne infoNajpierw był zachwyt nowym trendem, który narodził się po tym jak ukazała się słynna książka „Urodzeni biegacze” Christophera McDougalla.  Pojęcia pronacja i supinacja odeszły na moment do lamusa. Później pojawiły się pierwsze ostrzeżenia pochodzące od ortopedów, bo ludzie rzucili się na bieganie boso bez opamiętania. Następnie firma Nike wyszła z topowym butem „Nike Free”, który podbił rynek obuwia sportowego oferując minimalną amortyzację w butach do biegania naturalnego.  W międzyczasie firma Vibram Five Fingers została pozwana za bezpodstawne przekonywanie klientów, że ich buty „barefoot” zapobiegają kontuzjom. Niedawno w ofertach wielu znanych producentów pojawiły się nowe modele butów  tzw. maksymalistyczne czyli o grubej podeszwie, ale bez wyraźnego spadku pięta-palce jak to miało miejsce w tradycyjnym obuwiu biegowym produkowanym od czasu biegowego boomu w USA w latach 70-tych…

Modele obuwia zmieniają się z sezonu na sezon, producenci udoskonalają co mogą i… wmawiają nam coraz to nowsze teorie… Tak, w ostatnich latach sporo się namieszało na rynku obuwia biegowego. Można się pogubić. To w końcu bieganie naturalne jest dobre czy złe? Pronacja i supinacja mają znaczenie czy nie? O co chodzi z całym tym dropem i jakie w końcu buty do biegania są dla mnie najlepsze? Wiele osób boi się biegać bez amortyzacji – czy słusznie?

Jako biegaczka z ponad 13-o letnim doświadczeniem i od ponad 2 lat zwolenniczka biegania raczej naturalnego postanowiłam zebrać dostępną wiedzę na ten temat i na jej podstawie odpowiedzieć na podstawowe pytania najczęściej zadawane przez biegaczki (i biegaczy).

 

Co to jest bieganie naturalne?

Bieganie naturalne, jak sama nazwa wskazuje to bieganie w taki sposób, który jest dla człowieka najbardziej fizjologiczny (naturalny). Chodzi o bieganie tak, jak biega się boso, ale w butach (chociaż są i tacy, którzy biegają bez butów i twierdzą, że tylko tak jest „naturalnie”; to jednak jednostki).

Co to jest „drop”?

To różnica w wysokości podeszwy między pietą a palcami. Tradycyjne buty do biegania mają piętę nawet kilkanaście mm wyżej niż palce. Spadek ten powoduje, że biegnąc lądujemy na piętę, przetaczamy całą stopę i dopiero wtedy wybijamy się do następnego kroku.

Dlaczego duży drop jest niekorzystny z punktu widzenia fizjologii?

Ponieważ zaburza naturalny ruch ciała podczas biegu. Lądując na piętę całe ciało ustawia się do tyłu (zamiast w naturalnym pochyleniu do przodu – patrz rysunki) powodując nienaturalne przeciążenia również w wyższych partiach ciała (kolana, stawy biodrowe, miednica, kręgosłup). Powtarzanie takiego ruchu dzień w dzień w dużych ilościach może zakończyć się kontuzją.

Poza tym chodzenie (i bieganie) stale w butach z podwyższoną pietą powoduje osłabienie ścięgna Achillesa, które jest mniej używane, a w przypadku noszenia jeszcze przez kobiety wysokich szpilek na co dzień, nawet przykurczone.

shoesbarefoot

Bieganie "z pięty" w butach z dużym dropem vs. bieganie naturalne

Czy powinno się zatem wymienić „normalne” buty do biegania na takie z zerowym spadkiem pięta-palce?

Zerowy drop jest korzystniejszy z punktu widzenia fizjologii. Jednak NIE POWINNO SIĘ wymieniać butów od razu, z dnia na dzień, szczególnie jeśli nosimy buty na wysokim obcasie i od dawna biegamy w tradycyjnym obuwiu. Taka nagła zmiana najpewniej zaskutkuje kontuzją ścięgna Achillesa lub łydki czyli tych części naszych kończyn, które są osłabione przez obuwie z uniesioną piętą. Fizjoterapeuci i producenci obuwia naturalnego podkreślają, że należy stopniowo przystosowywać się do zdrowszego biegania bez dropu (począwszy od kilkunastu minut biegu). Istotne wydaje się również wzmacnianie stóp w okresie przejściowym ćwiczeniami wykonywanymi na boso (wspinanie się na palce, chodzenie na piętach i bokach stóp, podnoszenie palcami stóp drobnych przedmiotów)

Amortyzacja – tak czy nie?

Gdybyśmy żyli w dawnych czasach kiedy nie było asfaltu i betonu pewnie wystarczyła by nam „własna” amortyzacja, bo, chociaż nie każdy pewnie zdaje sobie sprawę nasze ciało jest tak skonstruowane, że nasz kręgosłup amortyzuje wstrząsy wywołane przez ruch – czy to przez chód, skoki czy bieg. Ponieważ jednak ani asfalt, ani tym bardziej beton nie należą do powierzchni naturalnych biegając po takich nawierzchniach bez dodatkowego wsparcia w postaci kilku mm podeszwy niektórzy mogą odczuwać dyskomfort (nieumiejętne bieganie w butach bez amortyzacji po twardej powierzchni może się skończyć np. „odbiciem” pięty i kilkudniowym bólem). Nadmierna amortyzacja z kolei (grube poduszkowate podeszwy butów) „rozleniwia” stopy ponieważ sprawia, że wiele mięśni i ścięgien w obrębie stopy nie wykonuje swojej pracy, bo wykonują ją za nie buty. Warto stopniowo przestawiać się na mniejszy poziom amortyzacji, ograniczać ją szczególnie podczas biegania w miękkim terenie (po leśnych ścieżkach, łąkach czy szlakach).

Jakie są rodzaje butów do biegania naturalnego?

Biorąc pod uwagę definicję biegania naturalnego do obuwia „naturalnego” należało by zaliczyć wyłącznie buty pozbawione w ogóle amortyzacji, z płaską, cienką podeszwą. Tylko takie buty bowiem faktycznie pozwalają nam na swobodne lądowanie na śródstopiu w sposób najbardziej naturalny dla ludzkiego ciała (czyli w taki sposób, w jaki biegamy na boso).

Rzeczywistość jest jednak taka, że producenci nazywają naturalnymi również buty z lekką amortyzacją, małym dropem czy nawet amortyzowane buty z dropem zerowym.

Mamy zatem:

Buty typu „barefoot” - o zerowej amortyzacji i zerowym dropie (np. SKORA, Vibram Five Fingers, New Balance Minimus, Merrell Glove, Mizuno Wave Universe, Brooks Pure Drift, Inov-8 z linii Bare) – na początku “stosować” z umiarem; bardziej doświadczone biegaczki mogą już swobodnie i zdrowo biegać w takich butach, najlepiej po miękkim podłożu leśnym, przełajowym. Takie buty „wymuszają” prawidłowe, naturalne lądowanie na śródstopiu.

Buty minimalistyczne - o małym dropie i lekkiej amortyzacji (np. Nike Free 3.0, Puma FAAS 300, 100, Saucony Grid Type A, Adidas Adizero Boost, Mizuno Wave Musha, Brooks Pure Cadence) – dobry rodzaj butów jako buty „przejściowe” lub jako pierwsze buty do biegania dla osób niewytrenowanych. Lekki drop pozwoli na stopniowe przystosowanie Achillesa do pracy

Buty o zerowym lub minimalnym dropie z amortyzacją  (np. Saucony Virrata 2, Newton, Innov-8 Trailroc 235, Salomon Sense Mantra) – takie obuwie wydaje się optymalne dla osób, które nie czują się komfortowo bez amortyzacji w butach do biegania, a jednocześnie chcą rozwijać mięśnie pracujące przy naturalnym kroku biegowym. Pamiętajmy jednak, żeby do tego typu obuwia również przyzwyczajać się stopniowo (trening ścięgna Achillesa i mięśni łydki). No i w moim osobistym przekonaniu takie buty mają niewiele wspólnego nawet z minimalizmem, a co dopiero mówić o bieganiu naturalnym:).

Inne buty (nie należące do "naturalnych" ani "minimalistycznych":

Buty maksymalistyczne. W tym roku pojawiły się też modele maksymalistyczne o grubej mocno amortyzowanej podeszwie i małym lub zerowym dropie (np. New Balance Fresh Foam, Altra Olympus)

Buty tradycyjne – o dropie rzędu 10 - 12 mm i więcej i sporej amortyzacji.

Po co „przestawiać się” na bieganie naturalne?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – żeby biegać najbardziej optymalnie dla naszego ciała, żeby mieć silne, zdrowe mięśnie, ścięgna i więzadła czyli - w perspektywie czasu – żeby biegać bez kontuzji. Współczesny, wygodny tryb życia nie sprzyja zachowaniu podstawowej sprawności ruchowej tymczasem w momencie kiedy podejmujemy się jakiegokolwiek sportu okazuje się, że naszymi słabymi punktami są te części ciała, nad którymi nawet się nie zastanawiamy (np. wspomniane wcześniej ścięgno Achillesa, czy mięśnie śródstopia). Choć to one mają duży wpływ na nasz ruch i sprawność, kto o nich myśli idąc na siłownię czy trening biegowy?

To w jakich butach biegać?

Wielu specjalistów i doświadczonych biegaczy przyjmuje zasadę „złotego środka” i sugeruje, że najbardziej optymalne jest bieganie w różnych butach w ciągu tygodnia treningowego. Warto zrobić trening w butach zupełnie „naturalnych” np. po miękkim podłożu, długi trening na asfalcie wykonać w butach z lekką amortyzacją, a kolejny trening jeszcze w innej parze. W każdych butach noga pracuje inaczej i ważne jest urozmaicenie. I chociaż, szczególnie dla początkujących biegaczek, może wydaje się to przesadą – warto zaopatrzyć się od razu w 3 lub choćby 2 pary butów do biegania. Niby jednorazowy wydatek, ale i większą korzyść dla zdrowia. A buty „wystarczą” na dłużej.

Co z wymienianiem butów po 1000 przebiegniętych kilometrów?

Arthur Lydiard (znany nowozelandzki trener i propagator biegania naturalnego) określił takie zalecenie chwytem marketingowym. Czy słusznie? Moim osobistym zdaniem – tak, chociaż wiem, że wśród biegaczy zdania na ten temat są podzielone. Nie będę do niczego namawiać, bo nie taki cel ma ten artykuł. Niech każdy robi jak uważa; jeśli jednak biegamy naturalnie, zgodnie z fizjologią kwestia zużywania się pianki w podeszwie buta nie powinna mieć żadnego znaczenia. Przecież bieganie naturalne polega na bieganiu „jak boso” tylko, że z ochroną w postaci buta na stopie…

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze (1)

  • Napisany przez Ziuta, 03/04/2018 1:47am (1 rok temu)

    Nie ma czegoś takiego jak "najbardziej optymalne". Albo coś jest optymalne albo nie.

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy