Zaloguj się:

lub  
 
 

Wyobraź sobie, że biegniesz, a potem... idź pobiegać!

 

autor: Marta Kujawińska, opublikowano: 08/02/2014

motywacja bieganieWydaje Ci się, że nie masz czasu na bieganie? Wciąż szukasz wymówek i… znajdujesz je, bo przecież to Ty musisz przypilnować, by dzieci odrobiły lekcje, posprzątać dom, ugotować obiad i załatwić milion innych spraw, które nie mogą poczekać do jutra…

Ale czy wiesz, że kobiety, które poświęcają też czas na zadbanie o swoje ciało mają bardziej pozytywne podejście do obowiązków i problemów, mniej się denerwują i mają lepszy humor? Dzięki temu efektywniej radzą sobie z codziennymi sprawami! Do tego dochodzi jeszcze satysfakcja z wykonanego treningu i ze swoich osiągnięć. Czyli, krótko mówiąc – zadowolenie! Zazdrościsz takim szczęśliwym, zadowolonym z siebie kobietom? To możesz być Ty!

Pytanie tylko… jak, bo niby wiesz to wszystko, ale… nie chce Ci się ruszyć bo na dworze jest „tak nieprzyjemnie”? Zmień podejście! „Zła pogoda” nie jest przeszkodą w bieganiu! Wystarczy zmobilizować się do przebrania się w sportowy strój i wyjść z domu, a szybko zorientujesz się, że trening podczas brzydkiej pogody daje dwa razy więcej satysfakcji, energii i uśmiechu! Dlatego zdecydowanie warto jest przełamać się i zrezygnować z wymówek.


Poszukujesz sposobu na zwiększenie motywacji? Zamknij oczy i wyobraź sobie…

Wyobraź sobie, że po ciężkim i stresującym dniu w pracy, po odebraniu dzieci ze szkoły, zrobieniu obiadu i wykonaniu wielu obowiązków domowych, dochodzisz do wniosku, że zasługujesz na chwilę dla siebie, mimo że wciąż jest dużo rzeczy do zrobienia. Postanawiasz pójść pobiegać.

Na początku masz mieszane uczucia. Czujesz się zmęczona, wyprana z sił, a przed Tobą jeszcze tyle do zrobienia. Wolałabyś szybciej uporać się z obowiązkami, przypilnowaniem dzieci, by odrobiły lekcje i posprzątały pokoje, przyszykować się na następny dzień do pracy, a później wskoczyć pod kołdrę i przed snem, przy herbacie, poczytać książkę albo pooglądać telewizję, szczególnie gdy za oknem słota, szaro i brzydko…

 Żal ci jednak opuścić trening, wiesz, że ciężko będzie ci to nadrobić, szczególnie, że to nie pierwszy raz w tym tygodniu, kiedy codzienność wygrywa ze znalezieniem czasu na bieganie, więc przełamujesz się, odkładasz sprawy do zrobienia na „za godzinę”, dzieci zostawiasz pod opieką męża i wkładasz swoje lekko zużyte buty do biegania, które jakby patrzyły na ciebie z tęsknotą. Narzucasz przeciwdeszczową kurtkę i wychodzisz z domu.

Wyobraź sobie pierwsze kroki, gdy lekkim truchtem rozpoczynasz trening… Poczuj, jak pewnie stawiasz stopy na mokrym asfalcie, jak lekko odbijasz się po każdym kroku. Poczuj krople deszczu spływające po twarzy, płatki śniegu rozpuszczające się na policzkach… Rozejrzyj się na boki. Dostrzegasz grubo ubranych ludzi pędzących gdzieś z niezadowolonymi minami. Usiłują uciec od tej pogody, bronią się przed nią, jest dla nich przeszkodą. Ty - wręcz przeciwnie, dobrowolnie wystawiasz się na jej działanie, stawiasz jej czoła, nie bronisz się, tylko doświadczasz pełni natury wraz z jej kaprysami. Widzisz mokre samochody, pędzące ulicą, rozpryskujące brudną wodę z kałuż prosto na ciebie. Na początku cię to denerwuje, ale po chwili machasz na to ręką – przecież teraz jesteś jednością z naturą!

Czujesz ciepło rozgrzewających się mięśni, pracujących spokojnie w rytm twojego poruszającego się ciała, a jednocześnie chłód wilgoci powoli przesiąkającej przez twoją cienką kurtkę, bluzkę i spodnie. Wydłużasz nieco krok i zwiększasz tempo. Rozmyślasz o dzisiejszych problemach, o rzeczach do zrobienia, o swoich frustracjach i planie na kolejny dzień.  Słyszysz chlupanie wody rozpryskiwanej na boki przez twoje, znów nieco szybciej poruszające się, stopy. Powoli pozwalasz tej muzyce oderwać się od rozmyślań i skupiasz się tylko i wyłącznie na tu i teraz.

Pokonałaś już parę kilometrów, czujesz przypływ sił i energii, masz poczucie, że w tej chwili możesz wszystko. Zmęczenie zniknęło jak za dotknięciem magicznej różdżki, czujesz się rześka. Wyobraź sobie, że wbiegasz do lasu, twoje buty lekko grzęzną w błocie, a gdy odbijasz stopy od podłoża, słyszysz śmieszny, chlupoczący dźwięk. Jesteś tutaj tylko ty, twoje poruszające się mięśnie i otaczająca cię przyroda. Rytmicznie poruszasz zgiętymi w łokciach rękoma, czujesz ciepło pracujących łydek i stóp, masz przyspieszony oddech. Czujesz ciepło w brzuchu, rozlewające się powoli po całym ciele. Wciągasz ustami świeże, rześkie powietrze, które napełnia twoje płuca. Czujesz, jak twoje buty i skarpetki powoli przemakają… Cała jesteś przemoczona do suchej nitki. Uświadamiasz sobie, że zupełnie ci to nie przeszkadza… Sprawia ci niewyobrażalną radość fakt, że właśnie teraz biegniesz, jesteś tutaj, a twój organizm najwyraźniej produkuje ogromne ilości endorfin.

Czujesz, że przesuwasz swoje granice, że wygrywasz w wyścigu z samą sobą. Przestajesz przejmować się kałużami i, odnajdując w sobie małe dziecko, przebiegasz prosto przez nie, rozchlapując naokoło błotnistą wodę.

Zaczynasz bawić się biegiem, na zmianę przyspieszasz i zwalniasz, podskakujesz, podbiegasz pod górę, a później zbiegasz na dół. Czujesz przyjemne zmęczenie, twoje nogi zaczynają robić się słabe. Ale jest to dobre uczucie. Czujesz, jak twoje mięśnie twarzy napinają się mimowolnie, tworząc uśmiech.

Powoli kończysz zabawę biegiem, wracasz do równego tempa. Wybiegasz z lasu i kierujesz się w stronę domu, rozglądając się z uśmiechem po okolicy. Widzisz przechodniów obserwujących cię ze zdziwieniem – nie mogą pojąć, jak można w taką pogodę tak się męczyć, brudząc się śniegiem i błotem. Uśmiechasz się do nich, a oni kręcą głowami i pędzą w swoją stronę.

Zaczynasz myśleć o sprawach, do których wracasz, o tym, co musisz zrobić. Jednak myślisz o tym w inny sposób niż wcześniej, bez niepokoju i lęku, raczej z energią i motywacją do działania. Planujesz w głowie na szybko, czym się zajmiesz najpierw, w jaki sposób rozwiążesz swoje problemy. W zadziwiający sposób bieganie i oderwanie myśli od męczących cię spraw przyniosło nowe pomysły i rozwiązania. Masz poczucie, że teraz skuteczniej poradzisz sobie z tym, co jeszcze dziś cię czeka, i niewykluczone, że jeszcze zakończysz ten dzień planowanym relaksem z książką, czy przed telewizorem, z tą różnicą, że teraz brzydka pogoda za oknem będzie cię cieszyć, a nie wprawiać w kiepski humor.

Powoli zbliżasz się do domu, biegniesz już całkiem wolno, by uspokoić oddech i tętno. Nagle zza zakrętu wybiega jakiś inny biegacz, również uwalany błotem i cały mokry. Uśmiechacie się do siebie szeroko i machacie sobie ręką na pozdrowienie. Czujesz zmęczenie, jesteś kompletnie przemoczona… Jednocześnie czujesz się świetnie, czujesz, że zrobiłaś dokładnie to, co powinnaś była zrobić. Czujesz, że teraz wszystko się uda, że nikt nie wytrąci cię dziś z równowagi, że tego, co udało ci się dziś osiągnąć, nie da się zmierzyć ani wyrazić w żaden inny, obiektywny sposób. Tylko ty czujesz, co dziś zyskałaś.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy