Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

"Kuchnia dla biegaczy. Siła z roślin". Recenzja książki

 

autor: Iwona Ludwinek- Zarzeka , opublikowano: 18/12/2015

kuchniadlabiegaczy glowne

Dieta wegańska nie jest mi obca, zatem nie nastawiałam się, iż wiedza zawarta w tej książce będzie dla mnie rewolucyjna. Miałam jedynie nadzieję, że autorzy pokażą mi po prostu „garść” ciekawych przepisów, które będę mogła wykonać bez wielogodzinnego przebywania w kuchni. Ideałem by było, gdyby dodatkowo przepisy tam zawarte nie wymagały ode mnie kupowania drogich, obcobrzmiących produktów. A tymczasem...

Tofucznica, omlet, czy kanapka?

Jakie to jest śniadanie idealne? Pożywne, smaczne, a przede wszystkim takie, które można szybko przyrządzić. I takie też propozycje dostajemy w książce „Kuchnia dla biegaczy”. Viola i Robert pokazują nam, że pierwszy posiłek na szybko „wrzucony” do żołądka nie musi stanowić bułki z dżemem. I tak oto możemy w 3 minuty przyrządzić kanapkę z awokado i burakiem, omlet z płatków warzywnych lub (moją ulubioną) tofucznicę z pieczarkami. Wszystko proste jak budowa cepa. A jeśli lubimy na słodko, proszę bardzo – płatki jęczmienne z owocami, zapiekanka z płatków gryczanych, a może racuchy? Do wyboru do koloru.

Przechodzimy do obiadów. A tam? Bajka... Kotlety, potrawy makaronowe, placki, bigos, no i te zupy! Ponadto otrzymujemy przepisy na roślinne koktajle, gęste musy na bazie kasz, sałatki, pasty kanapkowe, przekąski, ciasta. Wszystko przepięknie sfotografowane i dokładnie, bardzo przejrzyście opisane.

Co najważniejsze jednak, nad wartością merytoryczną książki pod kątem dietetyki czuwał Damian Parol – dietetyk, trener i weganin, którego darzę sentymentem po przeczytaniu jego wypowiedzi dotyczących weganizmu. Pan Damian w każdym tekście jest niezwykle konkretny, opiera się na badaniach i co wzbudza mój ogromny szacunek – nie mówi o weganizmie jak o jedynej, słusznej drodze.

Na wakacjach i na ultra

To, czego nie znajdziecie w „zwyczajnych” książkach kucharskich (nawet, jeśli poświęcono je diecie wegańskiej), są porady co jeść przed i po treningu, a także jak radzić sobie podczas wyjazdów, gdzie dostęp do kuchni jest mocno ograniczony. W ramach oderwania się od jedzenia, można przeczytać kilka wspominkowych opowiadań biegowych.

Czy ta książka jest wyłącznie dla wegan?

Zdecydowanie nie. "Kuchnia dla biegaczy" może stanowić fantastyczną inspirację dla osób, które chcą się zdrowo odżywiać i nie mają zakodowanej w głowie informacji, że jak pasztet to tylko z królika, a jak kotlet, to tylko schabowy. W książce Viola i Robert nie pokazują jak zastąpić mięso i nabiał. Oni pokazują, że produkty zbożowe, orzechy, warzywa, warzywa strączkowe, owoce, ziarna, pestki mogą stanowić trzon zdrowej i pełnowartościowej diety. 

Krótko mówiąc - książkę polecam każdemu, a w szczególności biegaczom. Wszak to przede wszystkim z posiłków opartych na roślinach czerpiemy największą moc. Niech zatem te posiłki będą jak najbardziej smaczne i wartościowe.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy