Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

Dean Karnazes, Matt Fitzgerald „50 maratonów w 50 dni”. Recenzja.

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 02/08/2015

50maratonoww50dniOd kilku lat jestem zdeklarowaną fanką Deana Karnazesa. I wcale nie chodzi o to, że swego czasu został on okrzyknięty „jednym z najbardziej seksownych sportowców”. Po prostu podoba mi się to, co ten facet robi w życiu, podoba mi się jego podejście (przemyślenia są mi wyjątkowo bliskie) i sposób pisania również. Jego wcześniejszą książkę „Ultramaratończyk” przeczytałam jednym tchem i nie pamiętam już ile razy ją cytowałam. Kiedy więc wreszcie! na polskim rynku wydawniczym pojawiło się „50 maratonów w 50 dni” autorstwa Deana i (znanego również z innych publikacji) Matta Fitzgeralda zabrałam  się za lekturę z wielkim zainteresowaniem.

50 maratonów w 50 dni – samo zadanie brzmi intrygująco i dla większości ludzi niewykonalnie. Mimo to, powiem szczerze, że na początku książka mnie trochę… rozczarowała. Cóż, „Ultramaratończyk” postawił poprzeczkę bardzo wysoko, a początek nowej książki wydawał mi się mdły… ot, opis kolejnego maratonu podczas przedsięwzięcia… żadnych „fajerwerków”… Z każdym kolejnym rozdziałem miałam jednak wrażenie, że książka się „rozkręca”. W drugiej połowie znów znalazłam kilka tekstów, które na pewno prędzej czy później zacytuję pisząc o bieganiu. „50 maratonów w 50 dni” jest bowiem nie tylko opowieścią o tytułowej akcji i przeżyciach autora podczas pięćdziesięciu dni podczas których przebiegł on pięćdziesiąt maratonów -  po jednym w każdym z pięćdziesięciu stanów USA. Jest to książka o bieganiu, w której przy okazji kolejnych maratonów na trasie Endurance 50 autorzy opisują różne aspekty biegania. W ramkach pojawiają się porady – niektóre bardzo oczywiste dla doświadczonej biegaczki, z jaką chyba mogę się uważać po kilkunastu latach uprawiania tego sportu. Dla wielu jednak osób porady te na pewno będą bardzo wartościowe tym bardziej, że przekazane są w niezwykle jasny sposób.

Mnie nie trzeba oczywiście przekonywać do biegania, ale każdy komu trochę brakuje motywacji z pewnością znajdzie w tej książce potężnego motywacyjnego „kopa”. Karnazes wyznaje piękną moim zdaniem ideę – że w bieganiu najważniejsza jest rywalizacja z samym sobą, własnymi ograniczeniami i słabościami. Wielu amatorów, którzy dopiero się wkręcają w bieganie częstokroć o tym zapomina. Może więc warto przeczytać tą książkę i sobie o tym przypomnieć.

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy