Zaloguj się:

lub  
BIEG FABRYKANTA
 
 

GDYNIA Półmaraton 2019 [RELACJA]

 

autor: Katarzyna Żbikowka, opublikowano: 22/03/2019

Uwielbiam sportową atmosferę w Gdyni podczas organizowanych tutaj eventów dlatego zawsze bardzo chętnie tu wracam. Dwa lata z rzędu brałam udział w marcowym półmaratonie w Gdyni, a w zeszłym roku zaliczyłam tu 1/2 Ironmana. I choć zdecydowanie nie można wrzucać tych wydarzeń do jednego worka to za każdym razem jestem pod wrażeniem atmosfery, która panuje w Gdyni kiedy przybywają tu zapaleni sportowcy. Nie inaczej było tym razem. 

IMG 9198

Pakiet startowy zamówiłam sobie do domu ponieważ wiedziałam, że nie dojadę do Trójmiasta przed 20 w sobotę, żeby go odebrać. Organizacja wysyłki była perfekcyjna, pakiet dotarł kilka dni przed biegiem, a ja musiałam tylko nie zapomnieć zabrać ze sobą numeru startowego :). 

Półmaraton przyciągnął rzesze biegowych entuzjastów z całej Polski, a niedziela przywitała wszystkich idealną pogodą do biegania. Co prawda trochę wiało, a trasa w Gdyni nie należy do najprostszych ze względu na liczne podbiegi, ale trudy rekompensuje właśnie wspaniała atmosfera. W Gdyni po prostu chce się biec! 

Trasa półmaratonu była ciekawa i poprowadzona tak, że biegacze mieli możliwość pokibicowania swoim znajomym dzięki „agrafkom”. W centrum nie brakowało kibiców, którzy dodawali otuchy. 

Trzy punkty z odżywianiem na trasie w zupełności wystarczyły żeby zaspokoić potrzeby uczestników. Oznaczenia na trasie nie pozostawiały wątpliwości co do miejsca, w którym się znajdujemy, co nie jest bez znaczenia kiedy zmęczenie odbiera człowiekowi zdolność perfekcyjnej percepcji rzeczywistości. 

Najpiękniejsza w Gdyni jest jednak zawsze meta. Ostatnie dwa kilometry trasy poprowadzone w kierunku morza i Bulwarem Nadmorskim dosłownie dodają skrzydeł. Dla samej końcówki tego biegu jeśli ktoś zapyta jaki półmaraton polecałabym na debiut to powiem, że Gdynię. Tego się nie da zapomnieć - jest po prostu pięknie. 

IMG 9212

Dla mnie osobiście start w Gdyni był nastym udziałem w półmaratonie. Trzeci raz startowałam w Gdyni. 

Biegło mi się doskonale przez pierwszą połowę trasy. Zero zmęczenia, zero zadyszki, zero myślenia o tempie. Później jednak dopadł mnie potężny kryzys, który „zaatakował” znienacka i dał mi ostro popalić… Dobiegałam właśnie do choragiewki z oznaczeniem 10 kilometra kiedy poczułam, że jestem bardzo zmęczona. Wydawało mi się, że biegnę za szybko wiec kontrolnie spojrzałam na zegarek. Ze zdziwieniem odnotowałam ze biegnę mniej więcej 15-20 sekund na km wolniej niż wcześniej kiedy od czasu do czasu zerkałam na zegarek.

IMG 9306

Od razu przyszła myśl - zbyt szybko zaczęłam ten bieg. Czyżbym aż tak nieumiejętnie oszacowała swoje możliwości? Biegam od 19 lat i nie potrafię rozłożyć sił w biegu? A może wyszłam z wprawy bo dawno nic nie biegłam? Może jestem zwyczajnie bez formy? Podeszłam nieprzygotowana do tego pólmaratonu… Prawda jest taka, że od półtora roku nie trenuję biegania. Trenuję triathlon, co w praktyce oznacza, że stałam się bardziej wszechstronnym sportowcem, ale też mniej czasu poświęcam na konkretną dyscyplinę. Może za mało…? 

IMG 9226

Kiedy dogoniła mnie grupa z pacemakerem biegnąca na czas 1:40 pomyślałam sobie, że co jak co, ale nie mogę tak po prostu się poddać! Przyspieszyłam wiedząc, że mam przed sobą jeszcze przynajmniej 6 kilometrów. Nie miałam pewności czy wytrzymam tempo, ale wiedziałam, że nie będę z siebie zadowolona jeśli nie spróbuję. Przez te wszystkie lata biegania nauczyłam się jednego - nie chodzi o konkretny czas jaki uzyska się na mecie. Chodzi o to czy dajesz z siebie wszystko? Czy przekraczasz granicę komfortu i robisz co możesz, żeby uzyskać jak najlepszy rezultat tego dnia? Jeśli uda mi się tak pobiec to jestem z siebie zadowolona. To boli, ale satysfakcja na mecie wynagradza wszystko. 

O tym myślałam zbliżając się do mety w Gdyni. Tuż przed końcówką dała popalić ulica Świętojańska pnąca się nieznacznie, ale cały czas, pod górę. Ale potem zostały ostatnie dwa kilometry do mety i to był ten moment kiedy wiedziałam, że to był dobry bieg. Zostało mi trochę sił na finisz. Ostatecznie przekroczyłam metę na plaży po 1h 36 min 24 sekundach. 

IMG 9309

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy