Zaloguj się:

lub  
 
 

"I tak to trwa do dziś, a ja wciąż przesuwam swoje granice..." Poznajcie historię Aldony

 

autor: Aldona Sułek, opublikowano: 08/06/2022

Imię: Aldona

Wiek: 46

Skąd jesteś/ gdzie mieszkasz: Wejherowo

Aldona Sułek

​Jak zaczęła się Twoja biegowa pasja?

​Na pierwsze bieganie wyciągnął mnie mąż. Był piękny zimowy mroźny ale słoneczny poranek. Po przebiegnięciu około 500m miałam dość. Na drugi dzień poszłam znów, on już nie chciał. Próbowałam dobiec kawałek dalej aniżeli wczoraj i tak to się zaczęło. Potem zapragnęłam przebiec 5km, a po osiągnięciu celu, postawiłam kolejny – 10km. To był wtedy dla mnie niewyobrażalny dystans. I tak to trwa do dziś a ja wciąż przesuwam swoje granice.

​Co bieganie zmieniło w Twoim życiu?

W zasadzie wszystko. Dzięki bieganiu i dla niego sporo schudłam, zmieniłam tryb życia z siedzącego na bardzo aktywny, nauczyłam się kontrolować emocje, organizować dzień do maksimum i starać się wyciskać z życia co się da. Jestem spełniona i szczęśliwa, choć czasem zmęczona.

​Co robisz na co dzień?

​Na co dzień pracuję w korporacji, jestem zastępcą kierownika działu zakupów, rozwijam własną działalność, jestem żoną i mamą prawie już dorosłych dzieci: córka ma lat 18, syn 17.

Jeśli jesteś mamą, jak udaje Ci się połączyć bieganie z matczynymi obowiązkami?

W naszym domu wszyscy jesteśmy partnerami. Organizacja pracy to podstawa. Dzięki dzisiejszej technologii jesteśmy w stanie zaoszczędzić trochę czasu ( pralka pierze, suszarka suszy, odkurzacz jeździ i sprząta) ale nie wszystko rzecz jasna da się zrobić takim sposobem. Dzieci pomagają w pracach domowych, również w rozwoju firmy, mąż ogarnia wiele rzeczy na które ja nie mam czasu: zakupy, gotowanie, sprawy domowe, techniczne. Kwestie finansowe, rozliczenia, przygotowywanie posiłków, sprzątnie pozostają w moich kompetencjach. Nie ukrywam, że nie jestem typem pedanta, nie przeszkadza mi sterta ubrań z prania i jeśli mam wybór to wolę wyjść na trening. Duże dzieci wymagają sporo uwagi a czasu mam wrażenie jest coraz mniej. Dlatego też staram się spędzać z nimi możliwie jak najwięcej chwil ale nie jest to łatwe. Mąż dużo czasu spędza na siłowni, syn również, do tego trenuje sporty walki i kalistenikę, mało mamy tego czasu dla siebie ale wspieramy się i pomagamy sobie.

Aldona Sułek

Co jest dla Ciebie motywacją do treningów?

Motywuje mnie wiele rzeczy: ciągła praca nad sylwetką, chęć osiągnięcia celu i udowodnienia sobie czegoś, motywuje mnie również moja rodzina. Ponadto z biegiem czasu uzależniłam się od endorfin i gdy przychodzi moment, że nie mogę iść biegać, chodzę nerwowa i ciężko ze mną wytrzymać – typowe objawy uzależnienia.

Wolisz trenować solo czy z biegową partnerką/partnerem?

Zdecydowanie solo. To jest spowodowane brakiem czasu ale również tym, że ja najlepiej się czuję we własnym towarzystwie, w moim lesie sam na sam ze sobą. Czasem biorę udział w zorganizowanych treningach ze znajomymi, ale to rzadkość. Może również dlatego, że nie lubię dostosować się do tempa innych, nie jestem szybkim biegaczem.

Jaki jest Twój ulubiony posiłek przed i po treningu?

Przed porannym bieganiem jem parówki ale to zazwyczaj w weekendy.

W ciągu tygodnia biegam wieczorami więc przed biegiem najczęściej pierogi lub tortilla a po biegu banan.

​Czy są rzeczy (momenty, ludzie, okoliczności) które sprawiają, że trudniej jest Ci realizować biegową pasję?

Oczywiście, że tak. Tym bardziej, że bieganie jest tylko dodatkiem, moim hobby a nie głównym zajęciem czy celem. Dlatego jeśli są rzeczy ważne, czy ważniejsze - odpuszczam, choć przyznam szczerze, że nie zdarza się to często. Z racji tego, że lubię porządek dnia nie lubię, gdy coś lub ktoś psuje mi plany. Trening zawsze jest wkomponowany w porządek dnia.

​Jak udaje Ci się pokonać te trudności?

​Z reguły staram się zawsze mieć ułożony plan dnia a często nawet i tygodnia. Od kilku miesięcy korzystam z profesjonalnej opieki trenerskiej Dariusza Rewers. Zdecydowałam się na to, gdyż taka forma współpracy minimalizuje ryzyko kontuzji, wskazuje drogę i daje psychiczne bezpieczeństwo. Nie muszę się zastanawiać, czy jestem gotowa do zawodów, czy nie. To trener układa plan tak abym zawsze była gotowa. To duży komfort ale i dyscyplina. Trening jest rozpisany i nie zastanawiam się, czy mi się chce wyjść, czy dobrze się czuję, po prostu wychodzę i biegnę plan. Zawsze w niedzielę otrzymuję plan biegowy na nadchodzący tydzień i pod ten plan organizuję pozostałe obowiązki. Np. zdarza się, że mam w planie godzinę biegania a muszę zawieźć dziecko na korepetycje, więc łączę te dwie rzeczy. Innym razem muszę podlać rośliny na działce, więc jadę z mężem a z powrotem wracam biegiem. Wszystko jest kwestią organizacji a im więcej mamy obowiązków, tym lepiej jesteśmy w stanie się zorganizować. W szczególności my kobiety. Potrafimy robić mnóstwo rzeczy jednocześnie i to jest naszą siłą

Czy uprawiasz jakąś inną aktywność fizyczną? Jeśli tak to jaką?

Jako trening uzupełniający ćwiczę w domu z gumami i hantlami i jeżdżę na rowerku stacjonarnym. Z braku czasu, jedyny moment na to jest o 4:50, wtedy zaczynam dzień od treningu, potem prysznic, przygotowywanie posiłków na cały dzień i o 7 zaczynam pracę. Ale nie robię tego tak często i regularnie, jakbym tego chciała i nad tym pracuję. Wtedy zupełnie inaczej wygląda dzień.

Uwielbiam również długie wędrówki w górach. Jak tylko mam możliwość wyjeżdżamy z rodziną na krótkie i intensywne weekendowe wypad. Jesteśmy w trakcie zdobywania Korony Gór Polskich. Do tej pory zdobyliśmy 15 z 28 szczytów i przygoda trwa nadal. Zaczęło się od zdiagnozowania u mojej córki dość rzadkiej choroby oczu. Najlepsza klinika, która wykonuje operacje znajduje się w Katowicach. I tak rozpoczęliśmy walkę o jej oczy a z racji częstych kontroli i wizyt wyjazdów było sporo. Aby nie kojarzyły się jedynie ze szpitalem, zaczęliśmy szukać w pobliżu miejsc godnych zobaczenia. I tak narodził się pomysł KGP. Zatem każda wizyta w szpitalu równa się jednemu zdobytemu szczytowi niezależnie od warunków pogodowych, bo w mojej opinii nie ma złej pogody. 

Aldona Sułek

W jaki sposób wracałaś do biegania po kontuzji?

Oj, powroty zawsze bywają ciężkie. Kontuzji miałam sporo. Gips, naderwany mięsień brzuchaty łydki, kilkukrotne skręcenia stawu skokowego. Czas kontuzji jest ciężki psychicznie, trzeba uważać w moim przypadku żeby nie zajadać stresu, bo kilogramów przybywa szybko, ale sam proces powrotu do treningów jest ogromną motywacją a jak do tego nic nie boli to już największy wymiar szczęścia i znów wiesz, że żyjesz.

W jaki sposób przebyta kontuzja wpłynęła na Twoje treningi?

Każda kontuzja uczy. Słuchasz organizmu, dokształcasz się w temacie aby wiedzieć więcej, próbujesz różnych opcji. Ja należę do tych upartych i czasem walczę z organizmem i wstyd się przyznać, ale zdarzało mi się biegać z kontuzją. Staram się już tego nie robić, ale granica jest cienka. Jak ból jest nieznaczny biec, czy odpuścić? Zawsze mam z tym dylemat a podczas przygotowań do biegu 100mil i kilometrażu tygodniowym 70-100 km zdarzały się chwile, że bolało wszystko.

W jaki sposób motywujesz się do biegania w "gorsze dni"?

Akurat w te dni nie mam problemu z wyjściem na trening. Ból brzucha ustaje zazwyczaj po 2-3 km biegu. Staram się unikać brania tabletek. Największe obawy miałam na zawodach Ultrawysoczyzna 80 km bo nie wiedziałam, jak organizm zareaguje na taki wysiłek ale było całkiem ok. A jeśli czuję się naprawdę kiepsko odpuszczam. Czasem tak jest lepiej.

Biegowe/sportowe osiągnięcie z którego jesteś najbardziej dumna?

Festiwal Biegowy Ultra Way 2021 i bieg na dystansie 100km. Pierwszej setki nie zapomina się nigdy, tym bardziej, że przed nim najdłuższym biegiem był Garmin Ultra Race 53km. Magiczny start o 23 znad Jeziora Dobrego i samotna noc w lesie, po to aby o wschodzie słońca znaleźć się na plaży we Władysławowie to magiczne chwile, których nie zapomnę nigdy. Przełamałam wówczas strach, swoje wątpliwości i udowodniłam sobie, że mogę wszystko.

Jaki jest twój ulubiony dystans biegowy?

Biegam od 8 lat. Na początku były to krótkie dystanse: dyszki i półmaratony ale tak naprawdę moje bieganie rozpoczęło się od Pomeranii i dystansu 43 km. Ultra to jest to co kocham. A więc w mojej opinii wszystkie dystanse powyżej maratonu, choć niektórzy twierdzą, że ultra zaczyna się od 80km. Mało istotne – im dłużej tym piękniej

​O czym marzysz na przestrzeni najbliższych lat?

O zdrowiu dla siebie samej i mojej rodziny. Marzenia same się nie spełniają. Marzenia się spełnia ciężką pracą i dążeniem do celu, resztę można sobie wypracować. Nic co przychodzi łatwo nie jest drogie naszemu sercu. Dlatego tak smakuje meta po pokonaniu 168km. Wszystkie te emocje i przeżycia zostają w tobie na zawsze. I takich momentów chciałabym jak najwięcej.

​Jakie jest Twoje życiowe motto?

Życia nie mierzy się ilością oddechów ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.

Pochwal się swoimi życiówkami:

10km 52:25

Półmaraton Amber Expo Gdańsk 1:58:52

Bison Utra Trail 100KM 14:43:37

Festiwal Biegowy Ultra Way 168KM 29:25:21

Do zobaczenia na starcie!

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy