Zaloguj się:

lub  
BIEG FABRYKANTA
 
 

Porzuć perfekcjonizm. Obudź radość życia!

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 03/01/2017

Współczesna kobieta powinna być zawsze zadbana – modnie ubrana, mieć nieskazitelny manicure i dobrą fryzurę. Powinna mieć świetną pracę, wszystko dopięte na ostatni guzik i być dyspozycyjna kiedy tylko szef czegoś potrzebuje. W przeciwnym razie ryzykuje przecież utratę wiarygodności… Powinna mieć pasję, zamiłowanie do sportu i przynajmniej trenować do triathlonu (bo taka jest moda!). Zapomniałam dodać, że obowiązkowo powinna mieć dom, dbać o męża i dziecko (i najlepiej jeśli ma dwoje dzieci „żeby miało się z kim bawić”). Kobieta idealna. Wiem – mocno przesadziłam, ale powiedzcie same czy nie ma w tym wszystkim ani trochę prawdy? Być może jest jej nawet więcej niż tylko trochę.

porzuc perfekcje

Plany kontra rzeczywistość

O ile może zdajemy sobie sprawę, że nie musimy być chodzącymi ideałami i nie każda z nas robi oszałamiającą karierę to jednak zdecydowana większość z nas musi godzić pełnoetatową pracę z prowadzeniem domu, opieką nad dziećmi i dbaniem o siebie i swoje interesy. Spełniamy tyle ról, że łatwo jest zapomnieć o sobie, o swoim ja,  o swoich potrzebach, marzeniach i pragnieniach. I choć media nieustająco przedstawiają nam „kobiety perfekcyjne” to rzeczywistość wygląda zdecydowanie mniej kolorowo…

Bo może nie stać cię na luksusowe kosmetyki reklamowane w kolorowych pismach, może dzieci nie są uosobieniem słodyczy, a mąż nie daje się przekonać, że naprawdę jest sensowny powód, dla którego trzeci dzień z rzędu nie ma w domu obiadu. Bo być może kupiłaś karnet na siłownię, ale szef przetrzymał Cię w pracy, a później nie mogłaś już pójść poćwiczyć bo przecież w domu jest tyle do zrobienia… Być może zapisałaś się na półmaraton, ale Twoja forma nadal do niczego się nie nadaje, bo zawsze było coś co nie pozwoliło Ci się przygotowywać. Może przeczytałaś w gazecie, że podczas okresu wysiłek fizyczny jest wskazany, ale w Twoim świecie ból w „te dni” nie daje żyć i ani myślisz choćby o spacerowaniu… 

Świat na co dzień bombarduje nas taką ilością „genialnych” porad i wspaniałych historii ludzi sukcesu, że… można ulec frustracji. Przyznaj się – ile razy pomyślałaś gdzieś po drodze, że jesteś do niczego? Bo nie udało Ci się zrealizować zaplanowanych 5 treningów w tygodniu, bo zjadłaś babeczkę chociaż obiecałaś sobie cukrową abstynencję albo wkurzyłaś się na dziecko bo  nie chciało pójść spać mimo, że spędziłaś niemało czasu na czytaniu bajek… Chciałabyś, żeby było inaczej. Chciałabyś żeby było  perfekcyjnie. Ale… świat  idealny nie istnieje. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę i zaakceptujesz swoje życie z wszystkimi jego „fuszerkami” tym lepiej dla Ciebie.

Progres zamiast perfekcji!

Zobacz gdzie mieszkają Twoje stresy? Co Cię męczy najbardziej? Co nie pozwala Ci cieszyć się każdym dniem? Odpuść sobie trochę! Nie musisz być we wszystkim perfekcyjna. Zamiast tego bądź szczęśliwa. I żyj w zgodzie ze sobą. Zadaj sobie pytanie – czego Ty naprawdę chcesz? Chcesz pobiec szybciej dychę? Przebiec maraton? Nie udało Ci się wyszlifować formy „do końca roku”? Trudno. Przyjrzyj się na spokojnie co było przeszkodą i zaplanuj realistycznie działanie na nadchodzące tygodnie. Nie rzucaj się od razu w wielki wir, nie próbuj zmienić wszystkiego naraz. Zamiast tego idź do przodu małymi krokami.

Jeśli do tej pory nie udało Ci się dodać 3 treningów do twojego tygodniowego grafiku – dodaj jeden. Nie katuj się przestrzeganiem diety skopiowanej z najnowszego numeru popularnego pisma. Nie obiecuj sobie, że już nigdy nie tkniesz czekoladki (naprawdę chciałabyś do końca swoich dni nie jeść czekolady???). Nie stresuj się, że na jednym treningu nie miałaś siły sprostać postawionym zadaniom. Bądź dla siebie dobra. Stawiaj na progres, nie na perfekcję. Daj się zainspirować.  I ciesz się każdym najmniejszym sukcesem!

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy