Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

Letnie początki biegania

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 07/07/2012

 

Niedawno postanowiłaś zacząć biegać, bo bieganie jest  zdrowe, bo uszczęśliwia, bo dzięki bieganiu zrzucisz parę zbędnych kilogramów i poprawisz kondycję, bo bieganie jest modne… Powodów do biegania masz całkiem sporo, być może nawet stworzyłaś już swoją własną listę biegowych plusów. Wyszłaś kilka razy z domu w nowiutkim stroju do biegania i specjalnie do biegania przeznaczonych butach… Świetnie! Tylko, że jest „mały” problem . Po tych „kilku razach” doszłaś do wniosku, że bieganie jest strasznie ciężkie i tak naprawdę w głębi serca nie wiesz jak długo „wytrzymasz”. Obiecałaś sobie, że codziennie przed pracą zrobisz tą przebieżkę więc wychodzisz z domu, ale przyjemność to nie jest. Słońce pali, nieludzko chce Ci się pić, masz zadyszkę niemal od pierwszego kroku… po prostu umierasz... A do tego jeszcze po tym okropnym wysiłku boli Cię głowa! Mało zachęcające… A gdzie te wszystkie endorfiny, o których się naczytałaś? Gdzie to wspaniałe samopoczucie? No właśnie – problem w tym, że… nigdzie!

Spokojnie, wcale nie zamierzam tu teraz stwierdzić, że bieganie nie jest fajne.  Naprawdę! Chodzi o to, że… jeśli opisany przeze mnie scenariusz to Twoja rzeczywistość to… być może wybrałaś sobie nienajlepszy moment żeby zacząć biegać! „ Jak to… przecież jest zielono, słonecznie, a dni są długie” – powiesz. Niby tak, ale…

 

Jest środek lata. Jest gorąco, a bywa  wręcz upalnie. Przez upały nieba rdzo możesz spać, znajomi ciągną Cię na grilla, który przeciąga się do późna niwecząc Twoje plany żeby wstać skoro świt… Wyjeżdżasz na urlop i przechodzisz aklimatyzację (nawet jeśli jedziesz „tylko” nad Bałtyk lub w polskie góry).

Czy zdajesz sobie sprawę jak te wszystkie rzeczy wpływają na Twój organizm? A Ty ni stąd ni zowąd zmuszasz swoje ciało do czegoś, do czego w ogóle nie jest przystosowane! Zmuszasz się do biegania w najgorszą do biegania porę roku. Naprawdę! Większość „świeżych” biegaczy to biegacze sezonowi. Zalewają parkowe ścieżki wraz z nadejściem wiosny i… często odpuszczają właśnie latem. Inni odpuszczają wraz z nadejściem pierwszych chłodniejszych dni z góry zakładając, że skoro przez całe piękne lato nie polubili biegania, to tym bardziej nie będą biegać jesienią kiedy pada, wieje i kiedy jest zimno...

 

Tymczasem wysiłek fizyczny zdecydowanie najtrudniejszy jest latem! Czy wiesz, że wydolność organizmu zdecydowanie spada kiedy temperatura powietrza wzrasta powyżej 15 stopni Celsjusza? Tak – już wtedy. Tymczasem Ty narzekasz, że Ci ciężko kiedy jest 25 czy 30! Fundując sobie pierwsze przebieżki w takiej aurze łatwo zrezygnujesz. Nawet jeśli nie od razu, bo twardo będziesz się trzymać reżimu biegowego, to najpewniej darujesz sobie „całe to bieganie” przy pierwszej lepszej okazji. Wspaniałą wymówką będzie wyjazd, więcej pourlopowych obowiązków w pracy czy gorsza pogoda  jesienią. Łatwo sobie odpuścisz bo skoro to bieganie jest tak męczące, a Twoja kondycja wcale się nie poprawiła znacząco to po co to wszystko?  Odstawisz więc buty do biegania do szafki i już. A szkoda! Bo właśnie wtedy nadejdzie czas… najlepszy na bieganie!

Bo wielu zapalonych biegaczy powie Ci, że to właśnie jesień jest dla nich  najlepszą porą roku.  Nie ma już upałów, jeszcze nie ma śniegu… Warunki wprost idealne. Starzy wyjadacze biegowi śmieją się, że kiedy pogoda „psuje się dla reszty świata” dla nich staje się najlepsza. I jest w tym bardzo dużo prawdy! Najlepiej biega się w temperaturze około 10 stopni. W takiej aurze jest Ci zimno kiedy wychodzisz na trening. Ale już po chwili rozruchu temperatura „robi się” idealna do wysiłku! Wydolność organizmu jest dużo lepsza. Zmęczenie jest mniejsze, odwodnienie następuje wolniej…  Same plusy!

 

Daj więc sobie szansę na odkrycie biegania na nowo kiedy pogoda się „pogorszy”. Nie zrażaj się do biegania podczas letnich upałów. Stosuj marszobiegi kiedy jest gorąco albo… uprawiaj inny sport – pływaj, wybieraj się na dłuższe przejażdżki rowerowe. Zakochaj się w ruchu, a do biegania wróć kiedy upalne lato się skończy. I nie chodzi o to, że musisz czekać do października. Obserwuj prognozy, może już za tydzień czy dwa trochę się ochłodzi. Wtedy wszyscy będą narzekać, że pogoda się popsuła… Wyłam się i Ty nie narzekaj tylko załóż buty i rusz na biegowe ścieżki.

 

Tutaj jeszcze jedna uwaga – chcesz zostać biegaczką? To nie biegaj za szybko! Czy wiesz, ze nadmierna prędkość biegu jest bardzo częstym powodem, dla którego wielu początkujących rezygnuje zbyt wcześnie z biegania? Zaczynają zbyt szybko, więc męczą się za bardzo. W efekcie mają zły humor, że brak im kondycji (cierpliwość nie jest mocną stroną) i… obrażają się na to „ciężkie” bieganie. Tymczasem naprawdę nie trzeba pędzić ile sił w nogach! Truchtaj powoli. Zatrzymuj się, kiedy tego potrzebujesz – bez poczucia winy. Maszeruj, oddychaj głęboko i oglądaj świat wokół. Bieganie ma być przyjemnością!

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy