Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

Kobiety w biegu...

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 24/08/2015

Kiedy 14 lat temu zaczynałam swoją przygodę z bieganiem określenie „życie w biegu” oznaczało wyłącznie nadmiar obowiązków i pogoń za karierą rozumianą częstokroć jako wspinanie się po szczebelkach korporacyjnej machiny. Dzisiaj określenie „w biegu” od razu kojarzy się też z bieganiem:) Czasy się zmieniły. Od kilku lat bieganie jest jedną z najpopularniejszych aktywności sportowych, a co drugi biegacz pretenduje do rangi eksperta w tej dziedzinie, nawet jeśli nigdy nie przebiegł maratonu. No dobrze, może trochę przesadzam, ale biorąc pod uwagę liczbę blogów, wpisów i porad udzielanych przez biegaczy innym biegaczom i jeszcze-niebiegaczom trzeba przyznać, że jest w tym odrobina prawdy.  Czy to źle? Wcale nie, pod warunkiem, że ten kto pisze dba o jakość tego, co pisze. Im nas – biegaczy i biegaczek – więcej tym lepiej. Dzięki temu, że bieganie jest takie modne mamy coraz większy wybór „odlotowych” ubrań i butów (wiele z was tego nie pamięta, ale naprawdę kilkanaście lat temu nie było w sklepach półek z odzieżą do biegania, a biegało się w bawełnianych podkoszulkach). Dzięki modzie na bieganie mamy też więcej imprez biegowych o najróżniejszych dystansach i formułach. Dzięki temu, że ludzie piszą o bieganiu mamy więcej inspiracji. Dzieje się i wszystko wskazuje na to, że będzie się działo jeszcze więcej!

kobiety w biegu

Biegowa era kobiet?

Z roku na rok biega coraz więcej kobiet – co do tego nie mam najmniejszej wątpliwości. Czy wiecie, że w USA ponad 50% startujących w maratonach stanowią właśnie panie? U nas jeszcze droga daleka do takich statystyk, ale powoli i sukcesywnie my-Polki, stajemy się bardziej świadome korzyści jakie niesie regularne bieganie. Stajemy się też bardziej odważne, wychodzimy z naszą aktywnością „do ludzi”, nie wstydzimy się jej – przeciwnie – jesteśmy z niej dumne. Kiedyś modne było popalanie papierosów, teraz modne jest wrzucanie do sieci zgranych z zegarka treningów… Tak,” czasy się zmieniają, a my zmieniamy się razem z nimi”… W kobiecym świecie jednak te zmiany następują bardzo, bardzo powoli. 

Teoretycznie mamy równouprawnienie. Tylko, że cały czas w wielu miejscach mężczyźni zarabiają więcej niż zatrudniona na tym samym stanowisku kobieta. W dalszym ciągu na rozmowie kwalifikacyjnej do pracy potrafi paść pytanie „czy planuje Pani powiększenie rodziny?” (spotkało mnie kiedyś dwa razy). Cały czas młode matki postrzegane są jako „niedyspozycyjne” i nieustająco te same młode matki słyszą pytanie „z kim zostawiłaś dziecko?” ilekroć ruszą się same z domu – na spacer, zakupy czy na bieganie. Czy tatę-biegacza spotka to samo kiedy minie sąsiadkę w drodze na trening? Czasy się zmieniają, ale pewne rzeczy jeszcze długo pozostaną takie same…

Co z tego wszystkiego wynika? Ano to, że świadomie czy mniej świadomie, dwoimy się i troimy, żeby wszystko pogodzić, wszystkiemu sprostać i we wszystkim się odnaleźć, żeby nie okazało się, że faktycznie jesteśmy niedyspozycyjne, słabsze i niewystarczająco dobre we wszystkim… Żyjemy w biegu bardziej niż kiedykolwiek i wielu z nas ciągle brakuje czasu na wszystko.

W dalszym ciągu mnóstwo kobiet zapomina o sobie, kiedy zachodzą w ciążę i rodzą dzieci. Wiele matek ma niekończące się wyrzuty sumienia jeśli zdarzy im się zrobić „coś dla siebie”, wiele przestaje dbać o formę i któregoś dnia z przerażeniem odkrywa, że nie mieści się w żadne ubrania. Wstyd, zażenowanie, smutek i coraz mniejsze poczucie własnej wartości to codzienność niejednej kobiety. Bo z drugiej strony jest kolorowy świat zadbanych, odnoszących sukcesy celebrytek, które „poświęcają mnóstwo czasu swoim dzieciom” cały czas robiąc karierę i dbając o swoje superciała. Jak one to robią? - pyta w domowym zaciszu niejedna z nas. Nie wiem. Prawdę mówiąc nie wiem czy one faktycznie wszystko to robią bo wydaje mi się, że bez sztabu pracowników i grubych tysięcy na koncie nic by z tego nie było. Może się mylę…

Na początku czerwca ukazała się książka mojego autorstwa „Kobieta w biegu” (wyd. Galaktyka). Tytuł nie jest przypadkowy, bo napisałam w niej właśnie o bieganiu w zabieganym życiu mamy i kobiety pracującej. Część z was pewnie już zna jej treść, a ja zaskoczona jestem taką ilością pozytywnych opinii. Trudno jest pisać o własnej książce, ale to właśnie odzew czytelniczek zainspirował mnie do napisania tego felietonu. Kiedy siadałam do pisania książki nie myślałam o promocji, dystrybucji, sprzedaży ani o tym czy książka będzie się podobać czy nie. Myślałam tylko o tym, że mam do przekazania jedną główną myśl – bieganie może bardzo pomóc w życiu. Podczas tygodni, które spędziłam na pisaniu samą mnie zaskoczyło jak wiele aspektów życia kobiety może ulec zmianie na lepsze dzięki sportowi.

Dlaczego kobieta w biegu jest szczęśliwsza?

Kobieta, która biega staje się silniejsza, bardziej pewna siebie, bardziej radosna, spokojna i spełniona. Tak wynika z moich własnych doświadczeń, o których napisałam w książce. Tak wynika również z moich obserwacji tego co wy – biegaczki piszecie na forach, portalach społecznościowych, blogach i w listach do redakcji. Dlatego zachęcam was, i nadal wraz z koleżankami będziemy was zachęcać – do biegania, do dawania z siebie więcej na treningach, do wychodzenia z domu bez względu na pogodę i na to czy macie akurat godzinę wolnego czasu czy 15 minut. Ten czas dla siebie jest bezcenny. Wiemy o tym my i wiedzą o tym wszystkie kobiety, które znalazły w swoim życiu miejsce dla sportu. Wspieramy takie kobiety dlatego zachęcamy was do dzielenia się waszym bieganiem na łamach naszego serwisu. Zaczynamy nową serię inspirujących tekstów „Jestem biegaczką”, gdzie bohaterką może zostać każda z was.

Wspieramy też kobiety piszące o bieganiu i pokazujące innym kobietom jaki to fajny i wartościowy sport. Wkrótce ukażą się aż dwie nowe  książki o bieganiu napisane przez kobiety – dla kobiet. Nasz serwis objął je obie swoim patronatem. Dzieje się! Może naprawdę zaczyna się biegowa era kobiet?

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy