Zaloguj się:

lub  
 
 

Upały nam nie straszne!

 

autor: Iwona Ludwinek-Zarzeka, opublikowano: 20/06/2013

bieganie latemMarzec 2013 - Półmaraton Warszawski. Zimny wiatr, niska temperatura. Mimo, iż kalendarz sugerował wiosnę, to warunki pogodowe zaszokowały większość z nas. Wielu biegaczy w popłochu kupowało dodatkowe gadżety, chroniące przed marznięciem. Rzeczywistość na trasie okazała się dużo łagodniejsza niżby można było się spodziewać, jednak oczekiwanie na start niosło ze sobą szereg wątpliwości, czy aby obecność „tu i teraz” ma jakieś logiczne uzasadnienie, wszak spodziewaliśmy się 12 stopni na plusie i łagodnie przyświecającego słoneczka. Ludzie dobiegali w puchatych bluzach, buffach na twarzy, czapkach, rękawiczkach. W obawie przed zimnem dołożyli wszelkich starań, by „zrobić sobie dobrze”. Niestety to był wielki błąd: ciała szybko się nagrzewały i zlani potem biegacze osiągali dużo słabsze czasy niż sobie zaplanowali.

Cofnijmy się teraz do wrześniowego weekendu 2011. Wrocław. Tysiące biegaczy stanęło na starcie maratonu. Termometry pokazywały w cieniu 30 stopni. Upał rozgromił tego dnia wiele marzeń o życiówkach. Niektórzy ludzie padali jak muchy, karetki przeciągle wyły jadąc do potrzebujących, a tym, którzy dotarli na metę, zegar pokazywał czas o 30-60 minut gorszy niż można było sobie zakładać. Jednak nie wszystkim- w szatni obok słyszało się głosy- złamałem 3 godziny, bądź też: było gorąco, ale utrzymywałam tempo.

Dlaczego więc jednym się udaje, innym nie?

 

Geny

Nie ma co się oszukiwać. Są ludzie, którzy doskonale przystosowują się do panujących warunków, bo... tak już mają. Być może w dzieciństwie byli hartowani, żyli w ekstremalnych warunkach, a może po prostu ich organizmy są wytrzymalsze z natury. Mając u boku taką osobę, musimy się pogodzić z tym, że świat jest niesprawiedliwy i żyć w podziwie dla jednostek wybitnych. Na szczęście jednak zwykle wytrzymałość możemy sobie w dużej mierze wypracować.

Jak?

 

Orka

Lubimy robić to, co nam sprawia przyjemność, to jasne. Zatem aż dziw bierze, że ludzie, którzy wstają po latach z kanapy i wychodzą na dwór by pobiegać, robią to po raz kolejny. Bo ten pierwszy raz przecież potrafi być potworny: serce podchodzące do gardła, duszności, pulsowanie całej głowy, słabość. Dopiero za którymś razem okazuje się, że ciężka praca przynosi wspaniałe efekty, a euforia i satysfakcja z osiągnięć każe zapomnieć o wcześniejszych udrękach.

Praca nad wytrzymałością, to nie tylko wybiegane kilometry w komfortowych warunkach. Maratony zarówno te kwietniowe jak i wrześniowe niosą ze sobą ryzyko biegnięcia w skwarze i spiekocie. W takich momentach nie jest lekko, dlatego warto się przygotować, by nie odpaść w tym najważniejszym dla nas dniu w sezonie.

To będzie bolało, ale wierz mi, nagroda jest warta świeczki...

 

Upały

Wiosną i latem biega się miło. Szczególnie z samego rana i późnym wieczorem, gdy słońce już nie grzeje zbyt mocno. Bywają dni, gdy nie unikniemy upału. Co wtedy? Nie bójmy się wysokiej temperatury! To okazja, by podrasować swój organizm, na początku trochę go „zajeżdżając”. To trochę tak jak z interwałami: szarpane tempo nie jest przyjemne,  mięśnie palą, brakuje tchu, tętno skacze jak oszalałe, ale później bez problemu wchodzisz w wyższe prędkości podczas biegu ciągłego. Podobnie jest, gdy trenujesz również podczas wysokich temperatur. Twoje ciało wystawiane na ciężkie warunki, stopniowo się do nich przystosowuje. Dlatego wychodzenie poza strefę komfortu jest dobre. Aklimatyzacja, regulowanie radzenia sobie z ubytkami w organizmie przesuwa nasze granice znoszenia trudnych warunków. Oczywiście pod warunkiem, że robisz to z głową.

 

Bezpieczeństwo

Upały to ryzyko zasłabnięć w wyniku przegrzania, szybkiej utraty elektrolitów, dlatego podczas upałów trzymaj się podstawowych zasad:

 

  1. zabieraj ze sobą bidon z izotonikiem. Woda? Owszem, jeśli bieg nie jest długi. Nie przesadzaj jednak z jej piciem, bo nadmiar wody może prowadzić do... przedawkowania, czyli hiponatremii. To choroba spowodowana wypłukaniem sodu z organizmu. Objawami są skurcze, otumanienie, bóle głowy, nudności, puchnięcie kończyn, a w ekstremalnym przypadku, może doprowadzić do śmierci.
  2. zakrywaj głowę: czapka z daszkiem, chustka, buff- cokolwiek, byle z oddychającego i jasnego materiału
  3. miej przy sobie trochę pieniędzy - gdy zabraknie ci picia, a żar leje się z nieba, mogą się przydać
  4. smaruj się kremem z filtrem- w ruchu, gdy ciało okrywa wilgotna powłoka potu, ryzyko poparzenia jest wysokie. Nie martw się: i tak się opalisz :)
  5. utrzymuj tempo w ryzach- tętno i tak jest wysokie, nawet gdy biegniesz powoli. Środek dnia w upalne dni to nie czas na ściganie się ze sobą.
  6. schładzaj się, gdy jest ku temu okazja- wystarczy tylko pokropić kark wodą z fontanny. Nie zżymaj się, że nie jest ona najczystsza, przecież nie będziesz jej pić, a zobaczysz jaką potrafi przynieść ulgę. Biegaj po zacienionych miejscach, tam gdzie to możliwe.

Oczywiście idealnie jest, gdy biegasz po lesie, a pod ręką masz górski potok,w którym możesz zanurzyć głowę, a nawet i całe ciało po zakończonym treningu. Jednak jeśli na co dzień trenujesz w mieście i nie masz czasu, by wybierać się gdzieś dalej, korzystaj z tego, co masz. Hartowanie organizmu zarówno w wysokich jak i niskich temperaturach pozwoli ci utrzymywać zdrowie i wytrzymałość. Oczywiście zakładając, że robisz to z rozsądkiem.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy