Zaloguj się:

lub  
 
 

Źle, gorzej, jeszcze gorzej... czyli kobiece problemy biegowe – pół żartem, pół serio;)

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 07/03/2014

kobiece problemy biegoweCoraz więcej osób biega ponieważ coraz więcej osób zaczęło dostrzegać pozytywne skutki aktywności fizycznej. Bieganie stało się modne. Biegają i mężczyźni i kobiety. Porady treningowe czy dietetyczne są z grubsza uniwersalne i dla jednych i dla drugich. No właśnie – z grubsza, bo jednak istnieją pewne różnice, niekiedy bardziej, niekiedy mniej subtelne.

Być może w XXI wieku jesteśmy już prawie ze wszystkim takie same jak mężczyźni, ale jak wiadomo „prawie” nie pozostaje jednak zupełnie bez znaczenia. Z jakimi problemami borykają się kobiety-biegaczki? Co jest jednak inne w naszym trenowaniu, odżywianiu, postrzeganiu biegowego świata? No, trochę tego jest i choć kręci się głównie wokół naszej kobiecości.

Na pewno będzie tu  trochę przesady, ale… w każdej przesadzie jest najczęściej ziarenko prawdy – zatem- zaczynamy!

 

I w co ja mam się ubrać?

Kobieta w swoich własnych oczach rzadko kiedy jest idealna. Najczęściej tu ma za dużo, tu za mało, tu jej się „wylewa” tłuszczyk, tu „wżyna” jej się pasek itp., itd. Obcisłe biegowe ciuchy nie pozostawiają wiele o ukrycia więc bywa tak, że biegaczka staje przed lustrem i naprawdę nie wie co na siebie włożyć. Nawet najbardziej zaprawione w bojach sportsmenki miewają chwile takowego zwątpienia np. przed zawodami (i wcale niekoniecznie chodzi tylko o wygodę i brak otarć!) A jeśli już trafi na tydzień przed „tymi dniami” kłopot przed lustrem niemal gwarantowany:)

Plusy: Hmm pomyślmy… z reguły ładnie wyglądasz. W końcu o to się starałaś przed wyjściem z domu. Z reguły większość elementów twojej garderoby pasuje do siebie. Dopóki nie wpadniesz w wir kupowania wciąż nowych biegowych ubrań wszystko jest okej.

 

Dzisiaj trening to chyba mogę zjeść tą czekoladkę…

Temat odchudzania to temat rzeka. Wiadomo. Biegacze są na tej uprzywilejowanej pozycji, że faktycznie spalają sporo kalorii więc nie muszą sobie wszystkiego odmawiać. Wiele biegaczek biega głównie z tego powodu! Przynajmniej na początku… zanim jednak polubią, a później pokochają bieganie rzecz jasna. Oczywiście, nie brakuje facetów chcących zrzucić trochę brzucha, ale to kobiety wiodą prym jeśli chodzi o kwestię spalania jak największej ilości kalorii żeby na pewno schudnąć i zmieścić się w nową kieckę. Jednocześnie to my mamy większe od mężczyzn ciągoty do słodyczy. Szczególnie jeśli nam smutno, coś poszło nie tak i naprawdę potrzebujemy czekoladki-pocieszycielki… Zatem… kobieta pełna sprzeczności jest!

Plusy: O ile nie będziesz się non stop obżerać słodkościami naprawdę nie musisz się martwić, że zjadłaś ciasteczko czy kilka kawałków czekolady. Wybiegasz!

 

Gdzie się podziały moje cycki?

Taaak, panowie też mają kompleksy, że ich to i owo mogło by mieć większe rozmiary. Ale za to nie muszą się martwić, że intensywne treningi spowodują, że owa cześć ciała ulegnie jeszcze zmniejszeniu:) Tymczasem kobieta – owszem biegając długie dystanse zyska piękne wyrzeźbione nogi, ma szansę zyskać piękny płaski brzuch i ogólnie zgrabną sylwetkę tyle, że najczęściej ta przemiana odbędzie się kosztem biustu.  Dlaczego piersi muszą być zbudowane głównie ze znienawidzonej przez nas tkanki tłuszczowej? Coś jest nie tak z tą naturą!

Plusy: Masz mało w biuście więc nic Ci nie przeszkadza przy bieganiu, możesz oszczędzić na biustonoszach sportowych kupując te tańsze. Masz szansę wyglądać jak profesjonalna biegaczka długodystansowa.

 

Wszystko mi się „majta”!

A teraz z drugiej strony. Bo jednak niektóre z nas zostały obdarzone przez los znacznie pokaźniejszymi piersiami, które nawet jeśli „schudną” to nie tak bardzo, żeby miało ich nie być:) Wszystko cudownie – szczęściary. Ok, tylko, że takie piersi NAPRAWDĘ przeszkadzają podczas biegania. I jak tu się dobrze rozpędzić kiedy biust skacze? Tak, są już teraz naprawdę dobre, wręcz doskonałe, staniki do biegania – i chwała za to. Ale co się trzeba naprzymierzać, dopasować, poukładać i namęczyć z przyodzianiem takiego na trening – to wie tylko biegaczka!

Plusy: No cóż. Jeśli jesteś obdarzona większym biustem warto się trochę pomęczyć żeby ukształtować nogi, brzuch i pośladki. Biegając naprawdę masz szansę wypracować kształty idealne.

 

Ratunku czuję się jak wieloryb czyli... PMS!

Kilka dni w miesiącu to dla większości kobiet niemała udręka. Nie dość, że wszystko jest o 100% bardziej denerwujące niż zazwyczaj, nie dość, że dosłownie „atakują nas” dotychczas przyjazne przedmioty to jeszcze czujemy się jakby ktoś napompował nas ołowiem. Na nic się zda tłumaczenie cierpliwego męża pt. kochanie wyglądasz perfekcyjnie. Lepiej żeby w ogóle się nie wypowiadał, bo przecież ryzykuje własnym zdrowiem:).

Plusy: Zdecydowanie brak!

 

Boli jak diabli!

Umiarkowany wysiłek fizyczny podczas miesiączki łagodzi bóle i jest jak najbardziej wskazany – tego typu informacje można znaleźć niemalże na wszystkich kobiecych portalach internetowych (nawiasem mówiąc my też jesteśmy tego zdania:)). Ale – tak – i tu pojawia się ALE – co jeśli NAPRAWDĘ podczas okresu brzuch boli Cię tak potwornie, że sama myśl o ruszeniu się z kanapy powoduje dodatkowe skurcze? Niektóre kobiety mają tak co miesiąc, inne sporadycznie co któryś cykl. Są szczęściary, które nigdy nie doświadczyły aż takiego bólu i to one pewnie będą wtórowały kobiecym poradnikom. Prawda jest taka – żaden facet nie musi „umierać” z bólu akurat w dzień zawodów lub ważnego treningu…

Plusy: Na próżno szukać. No chyba, że masz w sobie odrobinę leniuszka i te 2-3 dni w miesiącu z przyjemnością poświęcisz na odpoczynek…

 

Ja NAPRAWDĘ muszę DO TOALETY!

Ok, nie będziemy tu wspominając o oczywistej przewadze jaką mają panowie jeśli chodzi o siusianie na trasie biegu (gdzie aż roi się od kibiców na przykład), ani o tym, że kolejka do damskiej toalety zawsze sprawia wrażenie jakby ciągnęła się kilometrami. Tu będzie o czymś innym. Żaden facet nigdy nie będzie musiał się stresować, że „mu się zacznie” akurat podczas zawodów! I że są sytuacje, w których NAPRAWDĘ nie wystarczą nam „krzaczki”… W bieganiu to niełatwy temat, a jeśli w grę wchodzi triathlon?

Plusy: Bardzo próbowałam jakieś znaleźć, ale niestety nie znalazłam:)

 

Czy to NAPRAWDĘ już czas na dziecko?

Jesteś w topowej formie, bijesz kolejne rekordy życiowe i – przede wszystkim – masz fantastyczną figurę, której zazdroszczą Ci koleżanki. Tylko, że poza tym masz też 30+ lat i ze wszystkich stron bombardują Cię informacje, że Twój zegar biologiczny coraz głośniej tyka. Tak. Powinnaś zdecydować się na dziecko. Chciałabyś bobasa z całym jego płaczem i nieprzespanymi nocami, ale… stracić tak ciężko wypracowaną formę? Czy którykolwiek z Twoich biegowych kolegów musi się tym przejmować? NIE. Każdy z nich będzie puszył się, że oto został ojcem, ale żaden nie będzie musiał po tym fakcie mozolnie odbudowywać formy prawie od zera…. I gdzie tu jest sprawiedliwość?

Plusy: No cóż, każda mama wie jakie są tego wszystkiego plusy. „Kocham Cię mamusiu” i rączki zarzucone na szyję – bezcenne. Nawet jeśli trzeba było rok harować na powrót do formy. Z resztą, czym jest rok w perspektywie całego życia?

 

Jak to? To nie ma Cię w domu dla dziecka?

Kiedy już urodzisz i zdobędziesz się na ten ogromny wysiłek jakim będzie ruszenie czterech liter i wznowienie treningów – nie myśl, że to koniec tematu ciążowo-dzieckowego. Tutaj to dopiero się zacznie! Zostawiasz malucha samego? Wyrodna matka! Jedziesz na zawody? Na cały weekend? A kto zostanie z dzieckiem? To nie karmisz już piersią? Gdzie ty masz priorytety! Itp., itd. Bez końca. Zawsze znajdzie się tysiąc „ekspertów”, według których wszystko robisz źle, a to twoje bieganie to jakaś czysta fanaberia.

Plusy: Jak wyżej:). A opinią ludzi się nie przejmuj. Biegająca aktywna mama = zadowolona z siebie mama = szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko. To równanie działa.

 

Jak ja mam TO WSZYSTKO ogarnąć?

Niby mamy równouprawnienie, w modzie są związki partnerskie i coraz więcej facetów wie jak pokroić chleb, ugotować makaron i obsłużyć odkurzacz;) Są tacy, którzy potrafią przyrządzić prawdziwe kulinarne arcydzieła – jak im się chce). Ale w dalszym ciągu bardzo często bywa tak, że to on wraca zmęczony z pracy (tak jakbyś ty nie pracowała!). Większość facetów nie zauważa potrzeby posprzątania (Znasz to - Kochanie naprawdę nie widziałeś, że mamy kilogram piasku na dywanie? Ale gdzie?) Oni są po prostu inaczej zaprogramowani. To kobieta musi mieć w głowie komputer i wiedzieć co kupić (nawet jeśli to On robi zakupy to najczęściej Ty musisz powiedzieć mu CO ma kupić...), co na kiedy ugotować tak żeby wszyscy domownicy byli najedzeni. To kobieta widzi brud i zauważa, że dziecko nie ma się w co ubrać. Przy tym wszystkim tak często brakuje nam czasu na zadbanie o siebie. Wyjście na trening staje się nie lada wyczynem. Bo przecież musimy to wszystko ogarnąć!

Plusy: Możesz być z siebie dumna kiedy uda Ci się wszystko pozałatwiać. Satysfakcja z wykonania dobrego treningu mimo natłoku obowiązków z reguły wynagrodzi trudy.

 

Podsumowując – nie mamy lekko. Chcemy być idealne, bo tego się wymaga od współczesnej kobiety. Ma pracować, odnosić sukcesy, urodzić dziecko, być w super formie, dbać o rodzinę i pięknie wyglądać. Trochę dużo jak na jedną osobę…  Przestań być „panią perfekcyjną”, pozwól sobie na odrobinę życiowego luzu, znajdź chwilę dla siebie i… idź pobiegać – TYLKO dla przyjemności - bez mierzenia kilometrów, tempa ani… obwodów w pasie:)

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy