Zaloguj się:

lub  
POZNAN
 
 

Instrukcja życia według Tenzina Gjaco – obecnego Dalajlamy (przełożona na… życie biegaczki:))

 

Instrukcja życia Dalai Lamy znana jest chyba każdemu, kto choć trochę interesuje się duchowością, kulturą wschodu i... poszukiwaniem szczęścia:) Jednak nawet jeśli nigdy nie czytałaś całej "instrukcji" na pewno trafiłaś już wcześniej na choćby pojedyncze cytaty z nauk laureata pokojowej nagrody Nobla z 1989 roku. Jedno jest pewne - bez wzgledu na przekonania, wierzenia czy zainteresowania - "porady" Dalai Lamy są wyjątkowo życiowe. Może warto się nad nimi chwilę zastanowić? Postanowiłam "przełożyć" je na życie biegaczki - trochę na poważnie i trochę mniej poważnie:) Miłej lektury! 

 

I N S T R U K C J A

Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia pociągają za sobą wielkie ryzyko.

Zaryzykuj start w swoim pierwszym biegu ulicznym. Zaryzykuj bycie wyprzedzoną przez wielu biegaczy. Zaryzykuj zmęczenie i zderzenie ze „ścianą” podczas maratonu… Zaryzykuj poświęcając się aby ciężko trenować. Zyskaj – wspaniałe osiągnięcia i miłość do siebie samej.

 

Jeśli poniesiesz porażkę, nie strać lekcji

Trenujesz ciężko przez cały sezon a tu nagle tuż przed zawodami łapie Cię kontuzja? Startujesz w biegu z zamiarem zrobienia życiówki, a kończysz ledwo powłócząc nogami w czasie dużo gorszym niż twój rekord? Chciałaś wyprzedzić swoją rywalkę tymczasem pokonała Cię na ostatnich metrach? Tak bywa. Takie sytuacje zdarzają się niemal każdemu. I nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że zapamiętasz lekcję i wyciągniesz wnioski.

 

Podążaj za trzema zasadami: miej szacunek do siebie, miej szacunek dla wszystkich innych, bądź odpowiedzialny za swoje czyny.

Hm, nigdy nie siusiaj po drodze podczas zawodów (jasne, faceci takk robią, ale… , nie zatrzymuj się na środku żeby zasznurować buty i nie blokuj drogi innym zatrzymując się po kubek z izotonikiem. Przemyśl swoje akcje, przemyśl swoje zachowanie:)

 

Pamiętaj, że czasami nie dostaniesz tego czego chcesz, bez odrobiny uśmiechu od losu.

Czasem tak mocno przywiązujesz się do jednej  myśli, że czegoś chcesz (np. życiówka na dychę, zwycięstwo nad rywalką w tym i tym biegu, ukończenie maratonu w czasie x) że jesteś przekonana, że na pewno to się stanie. Nadchodzi TEN dzień i jednak coś idzie nie tak. Masz do siebie pretensje mimo, że… dałaś z siebie wszystko. Czasami potrzeba trochę szczęścia – dobrego wiatru (lub braku wiatru w ogóle:)), odpowiedniej temperatury, czasami trzeba mieć „swój dobry dzień”. Nie zrażaj się i próbuj dalej!

 

Ucz się zasad, abyś wiedział jak je umiejętnie łamać.

To moja ulubiona zasada. Naucz się jak powinien wyglądać poprawny trening pod Twój dystans. Dowiedz się ile kilometrów biegać i w jakim tempie. Zapamiętaj jaki powinien być Twój wynik na określonym dystansie. A później idź i… pobiegnij lepiej:). Ok, nie zawsze się da, ale generalnie chodzi o to, że czasem (tylko czasem) warto nieco przekroczyć granice – pobiec kawałek dalej, trudniej, podjąć większe wyzwanie. Możesz zadziwić samą siebie.

 

Nie pozwól, aby drobne spory zniszczyły ważny związek.

Jeśli biegasz lub chcesz biegać – poinformuj o tym swojego partnera. Wyjaśnij jak bardzo to jest dla Ciebie ważne i nie psuj sobie nerwów, żeby tłumaczyć cokolwiek za każdym razem kiedy wychodzisz na trening.

 

Jeśli popełnisz błąd, poczyń szybkie kroki, aby go naprawić.

Jeśli w miarę na początku biegu zdasz sobie sprawę, że zaczęłaś biec zbyt szybko jeszcze możesz zwolnić – być może nie wypaliłaś się zupełnie i uda Ci się pokonać cały dystans w dobrej formie. Jeśli czujesz się przemęczona treningami – zadbaj o regenerację. Popełniłaś biegowe foux pas podczas biegu? – przeproś i biegnij dalej z uśmiechem na ustach.

 

Spędź trochę czasu sam każdego dnia.

Samotne bieganie kiedy wsłuchujesz się w swój oddech i odgłos własnych kroków ma niesamowitą moc terapeutyczną. Taki czas tylko dla siebie uspokoi Cię i doda nowej energii. Nawet jeśli generalnie wolisz biegać z grupą znajomych czasem wybierz się na bieganie sama. Wsłuchaj się w swoje ciało, swój oddech. Odpoczniesz i być może dowiesz się czegoś nowego o sobie.

 

Otwórz ramiona do zmian, ale nie zapominaj o ważnych dla Ciebie wartościach.

Szukaj nowych pomysłów na trening, próbuj nowych treningów i bij nowe rekordy, ale nie zapominaj po co biegasz, kim jesteś i … (z rzeczy bardziej przyziemnych) trzymaj się swoich przekonań (np. że trzeba też odpoczywać albo wysypiać się etc.).

 

Zapamiętaj, że czasami cisza jest lepsza niż odpowiedź.

Jak to odnieść do biegania? Bardzo łatwo – ktoś zapytał Cie właśnie po co właściwie tak biegasz, po co (w Twoim wieku!) zapisujesz się na jakieś (bzdurne) zawody sportowe (przecież i tak nie masz szans wygrać)… Nie tłumacz. Szkoda strzępić sobie język:) Niektórzy i tak nigdy nie zrozumieją…

 

Żyj dobrze, uczciwie. Wówczas, kiedy będziesz starszy i spojrzysz wstecz na swoje życie, będziesz mógł cieszyć się z obecnego stanu.

Trenuj ciężko. Nie szukaj wymówek. Będziesz dobrym przykładem dla innych – to po pierwsze. A po drugie… kiedy nadjedzie juz w Twoim życiu moment, że nie będziesz mogła fizycznie “zajeżdżać się”… będziesz szczęśliwa, że kiedyś to robiłaś:).

 

Atmosfera miłości w twoim domu powinna być fundamentem twojego życia.

Zawsze pamiętaj o tym, aby dać buziaka mężowi/ partnerowi, kiedy wychodzisz bądź wracasz z treningu (albo dwa razy:)). Podziękuj za pozmywanie naczyń, naszykowanie Ci kanapki czy zajęcie się dziećmi kiedy Cie nie ma. Doceń kiedy czeka przez cały dzień gdzieś na trasie żeby zobaczyć Cię przez pięć sekund kiedy przebiegasz koło niego podczas maratonu. I spędź z Nim trochę czasu – nawet kiedy jesteś zmęczona:)

 

W kłótniach z osobami, które kochasz koncentruj sie jedynie na bieżącym problemie. Nie wspominaj tego, co było.

Ujmijmy to tak – masz pretensje, że mąż nie zrobił Ci obiadu kiedy wracasz z zawodów, albo, że zagadał się z kolegą i przez to nie zdążyłaś na umówiony trening bo pilnowałaś dzieci? Ok – możesz zwrócić mu uwagę, że Ci to nie pasuje, ale nie roztrząsaj niedociągnięć, które już „przerobiliście” w przeszłości.

 

Dziel się swoją mądrością. To jest droga do osiągnięcia nieśmiertelności.

Jeśli jesteś bardziej doświadczoną biegaczką pomagaj innym. Pokaż ćwiczenia wzmacniające mięśnie nóg, podziel się rewelacyjnym planem treningowym, który znalazłaś w sieci lub opowiedz mniej doświadczonej biegaczce na czym polega kros. Zaproponuj swoje towarzystwo komuś kto biega słabiej niż Ty lub po prostu zainspiruj kogoś do biegania.

 

Bądź delikatny dla Ziemi.

Nie zaśmiecaj środowiska, w którym biegasz. Butelki po wodzie i izotonikach wrzucaj do specjalnych pojemników z oznaczenie „plastik”. Ziemia daje Ci miejsce do biegania. Szanuj ją!

 

Raz na rok pojedź w miejsce, w którym nigdy nie byłeś.

Chociaż raz do roku wymyśl sobie „super start” – wybierz się na maraton do jakiejś europejskiej metropolii, wystartuj w biegu na innym kontynencie, weź udział w czymś niestandardowym… Maraton na Murze Chińskim? Ultramaraton? Bieg pustynny? Podejmij wyzwanie. Poznawaj świat!

 

Pamiętaj, że najlepszy związek w miłości, to ten w którym nawzajem przekraczacie granice swoich potrzeb.

Hm, głęboka myśl… jak to odnieść do biegania? Może tak – kochaj bieganie bardziej niż go potrzebujesz (dla dobrego samopoczucia, zdrowia, pięknej sylwetki czy czegokolwiek tam innego). Po prostu biegaj.

 

Jeżeli myślisz, że jesteś zbyt mały, by coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem.

Być może nie masz specjalnych wpływów, ale możesz mieć wpływ na czyjąś decyzję by pierwszy raz zasznurować buty i zacząć biegać.

 

Oceniaj swój sukces na podstawie tego, z czego musiałaś zrezygnować by go osiągnąć.

Krótsze noce (przez ten budzik nastawiony na nienormalną godzinę przed świtem), spotkania towarzyskie, drinki, których nie wypiłaś na imprezie, czas spędzony z dala od Twoich dzieci, nowe szpilki (na rzecz butów do biegania)… A zamiast tego wszystkiego – medal na mecie maratonu. To jest Twój sukces!