Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

„Usain Bolt. Szybszy niż błyskawica. Autobiografia”. Recenzja

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 10/08/2014

Usain Bolt mini

Nieważne, czy znasz się na lekkiej atletyce. Nieważne nawet, czy znasz się na sporcie – najprawdopodobniej i tak znasz Usaina Bolta. Ten bezdyskusyjnie najszybszy człowiek w historii podbił serca ludzi na całym świecie nie tylko swym niezwykłym talentem i zapierającymi dech w piersiach wynikami, ale i żywiołową osobowością. Od samego początku kariery przyciąga uwagę mediów, a jego styl bycia prowokuje krzykliwe nagłówki prasowe równie często, co jego sukcesy na bieżni, czyniąc go największą sportową gwiazdą naszych czasów.

Już 13 sierpnia nakładem wydawnictwa Bukowy Las ukaże się autobiografia Usaina Bolta - "Szybszy niż błyskawica"! Jest to jego jedyna pełna autobiografia. Miałam okazję przeczytać ją już przedpremierowo zatem chętnie podzielę się spostrzeżeniami:

Gdybym miała jednym zdaniem określić moje odczucia po lekturze autobiografii Bolta powiedziałbym „Joł, tego gościa nie da się nie lubić”:) Sam autor i bohater w jednym często używa określenia „joł”- to wyraz niedowierzania, zaskoczenia i radości z osiąganych ciągle sukcesów. Można pomyślleć, że Usain ma zbyt dużo pewności siebie, ale patrząc zupełnie obiektywnie na jego osiągnięcia, ma pełne prawo być pewnym swojego „ja” i swojego miejsca na arenie światowej lekkoatletyki. W końcu zdobył na dwóch Igrzyskach Olimpijskich po 3 złote medale i od lat jest najszybszym człowiekiem świata. W zasadzie można powiedzieć, że coraz szybszym - biorąc pod uwagę rekordy świata, które ma na swoim koncie.

Jego autobiografia wciąga od pierwszej linijki. Napisana w prosty i przede wszystkim, szczery, sposób sprawia, że od samego początku czytelnik „zaprzyjaźnia się” z bohaterem.  Na początku Usain był zaskoczony swoim talentem, od pierwszych chwil na bieżni lubił jednak wygrywać i cieszył się z każdego zwycięstwa. Zawsze chciał być numerem jeden. Podkreśla jednak, że sam talent nie wystarczył aby odniósł sukces. Musiał włożyć mnóstwo pracy żeby dojść tam, gdzie jest.

Opowiedziana przez Bolta historia jego kariery i kolejnych sukcesów nie tylko pokazuje jego osobistą drogę do chwały, ale otwiera czytelnikowi oczy na to jak wygląda świat lekkoatletyki, jakie rządzą nim prawa i jak funkcjonuje - na świecie, a przede wszystkim w miejscu, z którego pochodzą największe sprinterskie talenty  - na Jamajce. Nic dziwnego, że właśnie stamtąd pochodzą najlepsi  skoro już międzyuczelniane zawody lekkoatletyczne mają tam rangę największego sportowego wydarzenia w kraju.

Bolt często wspomina zasady panujące w jego rodzinnym domu i na kartach swojej autobiografii podkreśla rolę trenera w osiąganych sukcesach. Pokazuje, że choć miewał różne momenty, to jednak  woda sodowa nie uderzyła mu do głowy - mimo ogromnej popularności, którą zdobył nie tylko dzięki  oczywistym sukcesom, ale też dzięki charyzmatycznej osobowości.

Czytając autobiografię Usaina nie można oprzeć się wrażeniu, że chociaż on sam określa się mianem „legendy” i „fenomenu” to jednak ma też pewien dystans do siebie i swoich wyczynów. Ale tak jak sam napisał - wszystko wskazuje na to, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Pozostaje zatem tylko… przeczytać jego autobiografię i poczekać na występ Bolta na Igrzyskach Olimpijskich w Rio...

 

Usain Bolt o swojej książce:

Żyję dla tych wielkich chwil. One są moim życiem. Kiedy tylko mam przed sobą arenę, wyścig, wyzwanie – coś we mnie wstępuje. Prostuję się i szybciej się poruszam. Wchodzę na scenę i rozpoczynam występ. Wygrywam zawody i biję rekordy od czasu, gdy miałem 15 lat, ale każdy sukces ma swoją cenę. Zmagałem się z poważnymi kontuzjami, cudem przeżyłem wypadek samochodowy i musiałem się nauczyć, jak sobie radzić ze sławą. Kiedy stawka jest wysoka, potrafię dać z siebie wiele. Zdobyłem sześć złotych medali olimpijskich i osiem razy wygrałem w mistrzostwach świata. Sprostałem wszystkim wyzwaniom i stałem się znany jako najszybszy człowiek na Ziemi. Oto moja historia”.

 

USAIN BOLT bierze udział w 5. Warszawskim Memoriale Kamili Skolimowskiej na Stadionie Narodowym 23 sierpnia (10 dni po premierze książki)

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy