Zaloguj się:

lub  
Bursztynowy
 
 

Biegnij sercem! Recenzja książki „Ultramaratończyk” Deana Karnazesa.

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 30/09/2013

ultramaratonczyk2Wyobraź sobie biec bez przerwy ponad 100, 200 czy… 400 kilometrów. Wyobraź sobie, że robisz to ponieważ… lubisz. Większość z nas przeraża już dystans maratonu (nie mówiąc o tym, że ktoś, kto dopiero zaczyna przygodę z bieganiem uważa 10 kilometrów za bardzo długi dystans). Trzycyfrowe liczby brzmią jak czysta abstrakcja. A jednak, według najbardziej znanego ultra maratończyka na świecie to nie jest kwestia nadprzyrodzonej siły, ale przede wszystkim pasji. „Rób to, co kochasz” przekonuje Dean Karnazes w jednym z wywiadów dla włoskiej telewizji…

Karnazes to człowiek - legenda w biegowym świecie.  Do lektury jego autobiografii, książki pt.„Ultramaratończyk” nie trzeba było mnie namawiać ani chwili. Możliwość dowiedzenia się czego więcej o jego historii i bieganiu na bardzo długie dystanse sprawiła, że kilka innych spraw musiało poczekać. Książka bowiem wciągnęła mnie bez reszty.

W pierwszej części Karnazes opisuje swoją młodzieńczą przygodę z bieganiem, która chociaż krótka, miała wpływ na jego późniejsze życie. Słowa trenera ze szkoły średniej: „biegnij sercem” przypomniały mu się po latach i stanowią sedno kariery biegowej Karnazesa. Jest też opis lat spędzonych z dala od sportowej drogi, poświęconych główne budowaniu kariery zawodowej. Aż wreszcie dochodzimy do 30-ych urodzin autora, kiedy zdaje on sobie sprawę, że w całej tej pogoni za sukcesem zgubił gdzieś sens życia. Żeby go odnaleźć ruszył biegiem przed siebie i… już się nie zatrzymał. Od tej pory Karnazes stawiał sobie coraz to większe wyzwania. „Zwykłe biegi długodystansowe” na setki kilometrów przestały go satysfakcjonować.

W drugiej części książki poznajemy więc kolejne „szalone” przedsięwzięcia jakie podejmuje autor. Jest wśród nich najtrudniejszy ultra maraton świata – Badwater czyli 217 kilometrów przez Dolinę Śmierci i to w środku upalnego lata. Jest maraton na biegunie południowym (Karnazes przebiegł go jako pierwszy człowiek na ziemi) oraz bieg sztafetowy na ponad 400 kilometrów, który autor postanowił przebyć samodzielnie.

Choć Karnazes często podkreśla, że tak naprawdę nie wie dokładnie dlaczego to robi, między wierszami daje się wyczytać, że naprawdę kieruje nim miłość do biegania. „Bieganie nauczyło mnie, że oddawanie się pasji jest ważniejsze niż sama pasja. Daj się czemuś pochłonąć bez reszty; włóż całe serce, doskonal się i ćwicz, nigdy się nie poddawaj – właśnie na tym polega spełnienie. To jest prawdziwy sukces”.

Takie opowieści czyta się inaczej niż zwykłe książki. „Ultramaratończyk” to  inspiracja od pierwszej do ostatniej strony. I to nie tylko dla tych, którzy mają już na koncie x maratonów i zaczynają myśleć o czymś więcej. To inspiracja dla każdego, komu nie wystarcza zwykła codzienność zwieńczona wieczorem przed wielkim ekranem LCD…

Bieganie jest czynnością prostą, by nie powiedzieć – prymitywną. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Podczas biegania mięśnie pracują trochę ciężej, krew krąży trochę szybciej, serce bije trochę mocniej. Życie staje się przez to trochę barwniejsze i trochę intensywniejsze. Podoba mi się to.” D. Karnazes.

Dodaj komentarz

Komentarze (5)

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy