Zaloguj się:

lub  
BIEG FABRYKANTA
 
 

Pam Reed "Jeszcze jedna mila" [RECENZJA KSIĄŻKI]

 

autor: Iwona Ludwinek-Zarzeka, opublikowano: 16/01/2016

JESZCZE JEDNA MILA 500 piks rgb Po tę książkę sięgnęłam z wielkim entuzjazmem, gdyż jej autorka, Pam Reed, to Dean Karnazes w spódnicy. Ta drobna kobieta dwukrotnie zwyciężyła w kategorii generalnej biegu Badwater, a ponadto to pierwsza i jak dotąd jedyna biegaczka, która pokonała 482 km bez snu. Na koncie ma ponad sto maratonów i ponad sto ultramaratonów. Co więcej, jest żoną i mamą trójki dzieci, panią po 50-tce, która w dalszym ciągu świetnie sobie radzi na trasach biegowych. Ta kobieta, to jedna z największych postaci na arenie ekstremalnie długich dystansów. Wiedząc to wszystko oczekiwania miałam spore.

Historia Pam

Od dziecka niezwykle ruchliwa, wytrzymała, oddająca się sportowej pasji w 100 procentach. Niegdyś fascynatka gimnastyki i oddana fanka gimnastycznej gwiazdy – Olgi Korbut, która jak większość sportsmenek tej dyscypliny charakteryzowała się zwartą, chłopięcą budową. Pam zapragnęła być taka sama. Silna, bez zbędnego tłuszczu, sprawna. I tak rozpoczęła się jej wielka podróż ramię w ramię z anoreksją, która dopiero po latach dała się względnie ujarzmić. Talent do biegania odkryła dopiero w wieku dorosłym, kiedy to wraz ze swoim przyszłym, drugim mężem rozpoczęła przygotowania do triathlonu. W pierwszych zawodach wypadła znakomicie. Później było już tylko lepiej. Pam zaczęła bardzo dużo biegać, z czasem wygrywać. Po sukcesach organizatorzy mistrzostw świata w biegach 24 i 48-godzinnych bez wahania zapraszali ją jako faworytkę. Przy tym wszystkim wychowywała dzieci, prowadziła dom, z czasem stała się pomysłodawczynią i szefową maratonu w Tucson.

Obecnie ma 55 lat i w dalszym ciągu startuje. Wygląda pięknie i charakternie – zdrowo, energetyzująco.

Jeszcze jedna mila

Trudno znaleźć kobietę z większym dorobkiem w ultramaratonach, jak również matkę, żonę, organizatorkę dużej imprezy sportowej. Mimo, że Pam dosyć otwarcie opowiadała o swoim życiu, to jednak w moim odczuciu nie potrafiła oddać emocji z poszczególnych, wielkich wydarzeń. Nie poczułam nic, gdy opisywała zwycięstwo w Badwater. Nie drgnęła mi powieka, gdy czytałam o jej biegu przez 482 km. Ruszyło mnie jedynie, gdy wspominała reakcję ludzi po jej pierwszej wygranej w Dolinie Śmierci. Mówiono o farcie, zasłudze jej ekipy pomocniczej, poddawano w wątpliwość jej płeć.

To co bardzo cenię, to to, że poświęciła wiele stron, aby opisać swoją walkę z anoreksją. Ponadto zamiast wzniosłych sentencji znajdziemy w książce bardzo konkretne, ale inspirujące do przemyśleń spostrzeżenia życiowe.

Czy warto przeczytać „Jeszcze jedną milę”? Naszykuj się, że nie jest to dzieło sztuki. Pam to nie mistrzyni pióra, ani doskonała motywatorka. Ba, ona nawet niespecjalnie namawia kogokolwiek w swojej książce do biegania. Jednak z całą pewnością warto poznać jej historię. Reed to kobieta z charakterem. Twarda, kochająca rywalizację, ale przy tym świadoma, kiedy zejść ze sceny.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy