Zaloguj się:

lub  
 
 

Pierwsza Polka na 7 kontynentach

 

autor: Katarzyna Żbikowska-Jusis, opublikowano: 13/11/2014

Joanna Marszalska-Tabiś – fizjoterapeutka, nauczycielka z Tarnowa, podróżniczka i biegaczka. Pierwsza Polka, która przebiegnie maratony na wszystkich 7 kontynentach. Co zainspirowało ją do podjęcia takiego wyzwania? Który maraton był najtrudniejszy? Którego najdłużej nie zapomni? Dlaczego biega w różnych zakątkach świata i dlaczego w ogóle zaczęła biegać?

„Czasami trudno nam uwierzyć, że to wszystko czego doświadczamy dzięki bieganiu naprawdę się dzieje. Moja pasja odmieniła moje życie. Jestem żywym dowodem na to, że warto marzyć, stawiać sobie cele i wytrwale do nich dążyć. Marzenia się spełniają, trzeba tylko w to uwierzyć”

 

Antarktyda Asia

Kiedy pierwszy raz rozmawiałam z Asią przez telefon, od razu odniosłam wrażenie, że jest niesamowicie pozytywną, radosną osobą. Sposób w jaki opowiedziała mi w wielkim skrócie kilka swoich przygód z maratońskich tras sprawił, że wiedziałam na pewno – mam do czynienia z niezwykłą kobietą! 16 listopada Asia wystartuje w maratonie w Bangkoku, który będzie jej ostatnim startem w drodze do celu jakim było przebiegnięcie maratonów na 7 kontynentach. Dotychczas udało się to jedynie 7 Polakom. Asia będzie pierwszą Polką, która tego dokona. 

 

KB: Mówisz o sobie, że jesteś przede wszystkim podróżniczką, a dopiero na drugim miejscu biegaczką. Jak to się stało, że zaczęłaś biegać?

JM: Podróże kochałam od zawsze. Już jako dziecko z tatą zwiedziłam prawie całą Europę. Marzyłam wówczas o Egipcie, którym byłam zachwycona. Czytałam i oglądałam wszystko co na ten temat znalazłam. Znałam faraonów, dynastie, odkrycia ale sama podróż była poza moimi możliwościami. Pragnę zaznaczyć, że do każdego wyjazdu długo się przygotowuję. Jadąc mam plan. Wiem co chcę zobaczyć i zwiedzić.

Bieganie umożliwiło mi podróżowanie, co jest niewątpliwą zaletą. Traktuję to jako swoistą nagrodę za trud włożony w trening.

 

Twierdzisz, że nie biegasz dla sportowej rywalizacji. Co Cię motywuje do treningów?

Najsilniejszą motywacją jest dla mnie praca nad własnym charakterem. Nie chcę ale muszę! Bo bez treningów nikt maratonu nie przebiegnie. Śnieg, deszcz a na trening trzeba iść 4-5 razy w tygodniu. A tak fajnie było by poleżeć, odpocząć. Uważam, że to hartuje i kształtuje nie tylko ciało, ale i umysł, nasz charakter. Daje radość z pokonywania własnych słabości. Ci którzy mnie znają wiedzą, że zawsze jestem uśmiechnięta, zadowolona, wszystko widzę w różowych kolorach. A ja wiem, że zawdzięczam to bieganiu.

 

Australia maraton

Sydney

Skąd pomysł na przebiegnięcie maratonów na 7 kontynentach?

W świecie biegaczy dużo się o tym mówi, ale muszę przyznać, że był to pomysł mojego kolegi, który jest już członkiem Klubu 7 Kontynentów. To on namówił mnie na bieganie, trenował, dawał cenne wskazówki, ale przede wszystkim wspierał i wierzył we mnie. Co tu dużo mówić. Bez niego nic by się nie udało. Dziękuję Ci Janku za wszystko.

 

Większość osób, które debiutują w maratonie robi to jak najbliżej swojego domu. Ty na maratoński debiut wybrałaś sobie… Brazylię! Dlaczego akurat Rio de Janeiro?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na Polskę i „życiówki” przyjdzie czas. Maratony wyjazdowe to inna bajka. Często podróż trwa 16-18 godzin, a nawet całą dobę. Zmiany czasu, flory bakteryjnej, wody, właściwie wszystkiego to dla naszego organizmu ogromny szok. Celem zawsze była meta w regulaminowym czasie oraz przygoda, poznawanie świata i ludzi. Wiem, że jest tysiące biegaczy lepszych ode mnie,  ale dla mnie jest to sposób na życie.

 

Mauritius maraton

Mauritius

Wspomniałaś, że podczas maratonu w Luksorze (Afryka) spotkała Cię wyjątkowo niemiła przygoda?

Tak. To było okropne doświadczenie. Moja bezradność i lęk nie znała granic. Maraton rozpoczął się z blisko godzinnym opóźnieniem ponieważ czekano na „ważną” egipską osobistość. Tamtejsza policja słabo, lub miejscami w ogóle, nie zabezpieczyła trasy biegu. Dzieci, dorośli wychodzili na ulice przeszkadzając biegaczom. Mnie przy Kolosach Memnona zaczął szarpać Egipcjanin. Chciał mnie ściągnąć z trasy biegu. Krzycząc, dwukrotnie mu się wyrwałam – nikt nie reagował. Wybrał on taki moment, że innych zawodników nie było w pobliżu. Gdy w końcu się wyrwałam, ostatnie siedem kilometrów szłam do mety. Szlochałam długo nie mogąc dojść do siebie. Zgłosiłam incydent organizatorowi, co on skwitował, że skoro nie zostałam zgwałcona ani zabita, to nic się nie stało. Mówię to dla przestrogi dla innych biegaczek.   

 

Czy po takim doświadczeniu nie miałaś dość i maratonów i podróży?

Jestem przekonana, że doświadczenia nawet te złe nas wzmacniają, uczą pokory oraz innego spojrzenia na świat. Poza tym myślę, że nie wyjeżdżając też może nas spotkać coś złego, przykrego, drastycznego. Często spotykam się z osobami, które mówią, że nigdy w życiu i za żadne pieniądze by tu czy tam nie pojechały, ponieważ by się bały. Ja nigdy nie miałam takich obaw. Moje życie jest pełne. Mam wrażenie, że się realizuję, a to chyba dla każdego z nas jest najważniejsze.

Ameryka maraton

Honolulu

Który z maratonów wspominasz najlepiej?

Każdy maraton jest inny. Mój każdy wyjazd był z przygodami, historie te zasługują aby je spisać (może kiedyś w formie felietonów). Do Australii leciałam bez wizy. Załatwiałam formalności telefonicznie, a nie każdemu by się to udało. Lecąc na Dominikanę pomyliłam dzień wylotów i na pokład wchodziłam po pilotach dzięki ich uprzejmości. W San Francisco zginęły nam bagaże i odnalazły się po maratonie, który biegłam w Honolulu. Na szczęście buty i rzeczy biegowe zawsze mam w torbie podręcznej. Jak to się mówi „podróże kształcą”. Dużo by tu opowiadać. Na Mauritiusie biegłam od początku z poznaną na starcie lekarką z Niemiec – Silki. To był mój najprzyjemniejszy, radosny maraton. Poznawanie ludzi to najlepsze co mnie w życiu spotyka.

 

Jak się biega na Antarktydzie:)?

Trasa biegu jest mocno pofałdowana. Jednym słowem góra-dół, oraz błoto, błoto i jeszcze raz błoto. Ale najgorszy jest niemiłosierny wiatr. Momentami nie dało się biec, iść, tylko stać i zapierać się nogami aby nas nie zwiało. Maraton bardzo trudny. Najlepsi biegacze do swojego „normalnego” czasu biegu muszą dodać jakąś godzinę. Jednak wrażenia, przeżycia niesamowite. O tym maratonie nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach.

 

Antarktyda maraton2

Antarktyda

Jak Twoja rodzina podchodzi do Twojej pasji? Wspierają Cię?

Cała rodzina trzyma za mnie kciuki. Jednocześnie martwią się, zwłaszcza gdy wyjeżdżam w rejony świata gdzie słyszy się, że jest niebezpiecznie. Największym moim kibicem i osobą która we mnie wierzy i cieszy się z moich sukcesów jest moja 14-letnia córka Nikola, która też uwielbia podróże i kiedy to możliwe wyjeżdża ze mną.

 

Na co dzień pracujesz z dziećmi niepełnosprawnymi. Czy Twoje osiągnięcia są dla nich motywacją?

Praca z dziećmi niepełnosprawnymi to niezwykle trudna praca, ale dająca ogromna satysfakcję i radość. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić w życiu coś innego. Wierzę, że dane dobro zawsze do nas wraca. Cieszę się z dziećmi i ich rodzicami z małych, nawet najmniejszych postępów w rehabilitacji. Podczas moich startów w maratonach dzieci zawsze trzymają za mnie kciuki, dopytują o medale, liczą dni do kolejnego wyjazdu. W ogóle cała szkoła - dyrekcja, grono pedagogiczne, rodzice - wszyscy mi kibicują. Moja szkoła promuje aktywny, zdrowy tryb życia. Jestem niejako ich ambasadorem. Czuję, że są ze mnie dumni. Całkiem niedawno narodził się pomysł organizacji szkolnego biegu w którym uczestniczą zarówno uczniowie jak i rodzice i nauczyciele. W związku z tym najbliższy maraton w Bangkoku chciała bym zadedykować moim uczniom, pacjentom, których dotychczas rehabilitowałam.

 

Azja maraton2

Dubaj

Pewnie niejedna osoba chciałaby Cię o to zapytać - skąd czerpiesz fundusze na realizację swoich podróżniczo-biegowych marzeń?

Jestem „życiową szczęściarą”, tzn. zawsze miałam szczęście trafiać na dobrych ludzi w swoim życiu. Chcę wszystkim zainteresowanym powiedzieć, że jest mnóstwo możliwości pozyskania funduszy. Musimy tylko pamiętać, że nikt nie zapuka do nas sam. Na Antarktydzie był z nami Bartek, który wygrał konkurs na wyzwanie sportowe i otrzymał 30 tys. zł na realizację projektu Antarktyda. Znowu gdy byłam w Nowym Yorku był z nami biegacz, który otrzymał pieniądze od swojego pracodawcy. Tych przykładów znam znacznie więcej. Chcieć to móc – to jedna z moich filozofii życiowych.

 

Za kilka dni biegniesz maraton w Bangkoku, po którym dołączysz do elitarnego grona biegaczy Seven Continents Club. Jakie są twoje dalsze plany? Czego Ci życzyć?

Dołączę, jeśli uda mi się ten maraton ukończyć. Zawsze mam taką nadzieję, ale przed startem nigdy nie jestem pewna, ponieważ może być różnie. Boję się upału, wilgoci chyba bardziej jak zimna. Dalsze plany? Jest wiele miejsc na świecie, które chciała bym jeszcze zobaczyć. W przyszłym roku może spróbują „zdobyć” Kilimanjaro. A później się zobaczy, może teraz właśnie czas na góry. Nie umiem powiedzieć czego mi życzyć. Szczęścia i zdrowia, bo to najważniejsze w życiu, resztę już mam.

W takim razie - zdrowia i szczęścia! I jeszcze dodam - powodzenia w Bangkoku:)

 

Dodaj komentarz

Komentarze (1)

  • Napisany przez Piotr, 25/09/2017 9:16pm (1 rok temu)

    Poznałem Asię wczoraj na starcie BMW Berlin Marathon.
    Bardzo ciepła, przyjazna. Okazało się, że też biegliśmy w Tokio tylko w innych terminach.
    Pozdrawiam

    Piotr
    Wrocław

Kanał RSS komentarzy na tej stronie | Kanał RSS dla wszystkich komentarzy